Początkowo wydawało się, że producenci przeproszą, zapłacą kary, gdzie trzeba - odkupią samochody, wgrają nowe oprogramowanie, które pogorszy osiągi i zwiększy zużycie paliwa, ale zlikwiduje oszustwa i na tym afera się zakończy.
Stało się jednak inaczej. Volkswagen, chcąc zatrzeć fatalne wrażenie, ogłosił prawdziwą transformację i bezprecedensowe inwestycje w elektromobilność. Z drugiej strony władze Unii Europejskiej skończyły z pobłażaniem i przygotowały nowe przepisy dotyczące emisji spalin. Jeszcze nigdy nie były one tak restrykcyjne. Sam downsizing oraz filtry cząstek stałych w silnikach benzynowych oraz katalizatory NOx w dieslach okazały się niewystarczające.

Ale nawet to nie wystarcza, by spełnić normę emisji Euro 6d, która zacznie obowiązywać już 1 stycznia 2020 i zastąpi tymczasową normę Euro 6d Temp. Jest ona tak wyśrubowana, że "wytnie" kolejne jednostki napędowe, a za te co pozostaną producenci będą musieli płacić kary w wysokości kilkuset euro za każdy gram CO2 ponad limit.
W efekcie już od stycznia nowe samochody podrożeją i to wyraźnie - bo ok. 10 tys. zł. To jednak nie koniec złych wiadomości.
Nowe normy są tak skonstruowane, że nie spełniają ich nawet miejskie samochody z wolnossącymi silnikami. Podwyżka cen w ich przypadku byłaby tak duża, że tracą one rację bytu. W efekcie wycofuje się całe modele.
Np. już od pewnego czasu marką produkującą samochody wyłącznie elektryczne samochody stał się Smart. Ale to nie koniec. Nie kupimy już w salonie nowej Skody Citigo ani Seata Mii z silnikami spalinowymi. A przypomnijmy, że pod maską tych modeli pracował trzycylindrowy silnik o pojemności 1.0...
Pojazdy te zostały zastąpione przez wersje elektryczne, czyli Citigo e iV i Mii Electric. Jedyny z "trojaczków", który będzie dostępny jeszcze z silnikiem spalinowym to up!. Przy czym zniknęła wersja 75-konna, została tylko 60-konna. A cena poszła w górę.
O ile auta z rocznika 2019 można było kupić od 40 tys. zł, to już za up!-a z rocznika 2020 zapłacimy przynajmniej 51 190 zł. W gamie pojawia się również wersja elektryczna e-up!, którą wyceniono na... 96 290 zł. Nawet biorąc pod uwagę rządową dopłatę, samochód ten będzie kosztował ponad 67 tys. zł....
Jedno trzeba przyznać - żyjemy w niezwykle ciekawych motoryzacyjnych czasach. Kto wie, czy nie jesteśmy świadkami największych zmian od czasów wynalezienia silnika spalinowego.





