
Michał Borowski – Rynek elektromobilności jest w bardzo dynamicznej fazie rozwoju, niemal każdy producent ma w swojej ofercie modele elektryczne. Ciekawi mnie zatem, jakie będą główne elementy przewagi Izery nad konkurencją? Co ma skłonić klientów, by na tak rozbudowanym rynku pójść właśnie do salonu Izery?
Piotr Zaremba – Obecnie skupiamy się bardzo mocno na naszym produkcie, udało się pozyskać technologię platformy i ona będzie definiować wiele cech samochodu. Takich cech, które będą naszą siłą i przewagą konkurencyjną. Jeżeli spojrzymy na przyspieszenie do 100 km/h wynoszące nieco ponad 6 sekund, zasięg na poziomie 440 km, moc wynoszącą 270 KM, to znacznie lepsze parametry, niż oferuje konkurencja w masowym segmencie C. Niezwykle istotna będzie też jakość – nawiązaliśmy współpracę z Geely, firmą, która jest właścicielem Volvo. Odpowiada ona za rozwój inżynieryjny produktów wysokiej jakości. Dla nas będzie bardzo ważne, by Izera była samochodem jakościowym już od samego początku.

Wspomniał Pan na konferencji, że mamy w Polsce rozbudowany sektor różnego rodzaju firm, które działają w branży motoryzacyjnej. Są to przede wszystkim firmy podwykonawcze, zajmujące się produkcją części i komponentów samochodowych. Czy macie jakiś plan wykorzystania tego potencjału na naszym rodzimym rynku?
Liczę na to, że Izera odegra rolę koła zamachowego dla całej branży. Obecnie wiele polskich firm działa w obszarze podwykonawczym. Nie prowadzą własnych badań, własnego rozwoju, tylko otrzymują specyfikację techniczną z góry i według niej prowadzą produkcję. Mam nadzieję, że dzięki naszemu projektowi te firmy wejdą na wyższy szczebel hierarchii łańcucha dostaw. Zaczną budować kompetencje badawcze właśnie dlatego, że Izera stworzy na nie popyt i będzie to bodziec rozwojowy dla polskich firm. Dzięki temu będą one mogły rosnąć razem z nami.
Domyślam się, że jeżeli już na początku fabryka ma być zdolna do produkcji 100 tys. samochodów rocznie, to w planach jest rozszerzenie działalności na inne rynki, a nie tylko działalność na rynku polskim. Czy mógłby Pan wskazać, w jakich jeszcze krajach zamierzacie budować swoją pozycję?

Kolejnym czynnikiem, który trzeba brać pod uwagę jest infrastruktura ładowania i zainteresowanie klientów produktem. Stąd w pierwszej kolejności będziemy zwracać uwagę na te rynki, gdzie taki ekosystem już poprawnie funkcjonuje. Jesteśmy jednak zbyt małym graczem, by gdziekolwiek za granicą rozwijać od zera cały sektor elektromobilności.
Poruszył Pan niezwykle istotny aspekt, czyli infrastrukturę do ładowania pojazdów. Wiele osób upatruje w tym najsłabsze ogniwo całego łańcucha elektromobilności. Czy uważa Pan, że nasz system energetyczny będzie nadążał za tymi wszystkimi zmianami w branży?

Jeśli już jesteśmy przy ekologii, to chciałbym dopytać o recykling Waszych samochodów. Czy w tej dziedzinie macie już jakieś konkretne plany? Będzie to wyzwanie, z którym, prędzej czy później, przyjdzie Wam się zmierzyć.
Problemem oczywiście jest bateria. Aczkolwiek nawet, jeśli straci ona zauważalną część swojej początkowej pojemności, to nadal zagospodarować ją można na różne sposoby. Buduje się wielkie centra magazynowania energii w oparciu o baterie wyjęte z pojazdów elektrycznych. Przykładowo stadion w Amsterdamie korzysta z takiego rozwiązania, gdzie awaryjny system zasilania stanowią właśnie stare baterie pozyskane z elektrycznych samochodów i autobusów.

Ostatnie pytanie. Czytając artykuły poruszające temat elektromobilności, gdy śledzi się ten wątek w przestrzeni publicznej, to spotkać się można z dużą liczbą niepochlebnych opinii. Zauważalna część społeczeństwa z niechęcią podchodzi do aktualnie trwającej rewolucji motoryzacyjnej. Czy ma Pan plan, jak przekonać tych niezdecydowanych Polaków do kupowania samochodów elektrycznych?
Myślę, że ten problem jest uniwersalny i dotyczy każdej nowej technologii. Możemy sobie przypomnieć, jakie głosy pojawiały się, gdy telefony komórkowe wchodziły na rynek. Zdaniem niektórych miał to być koniec świata, a wszyscy mieliśmy umrzeć ze względu na fale promieniowania. Nic takiego się nie wydarzyło, klienci stopniowo przekonali się do tej technologii, a dzisiaj nie wyobrażamy sobie życia bez telefonów komórkowych. Sądzę, że tu potrzebna jest cierpliwość, ponieważ z samochodami elektrycznymi będzie bardzo podobnie. To jest postępujący proces.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Opracował: Michał Borowski





