Mustang Mach-E GT wyróżnia się z zewnątrz przez pakiet stylizacyjny, który zarezerwowano wyłącznie dla tej odmiany. Obejmuje on zmodyfikowany przedni i tylny zderzak z dodatkowymi lotkami, przedni „grill” z charakterystycznym wzorem, czy polakierowane w kolorze nadwozia nadkola. Obniżono również zawieszenie oraz wytypowano specjalny wzór felg i dodatkowe dwa kolory nadwozia (niebieski i pomarańczowy), które dostępne są tylko w topowej wersji GT.

We wnętrzu Macha-E GT kluczowym wyróżnikiem są fotele. W innych odmianach można narzekać, że są one śliskie i zbyt delikatnie wyprofilowane, przez co nie sprawdzają się najlepiej przy dynamicznej jeździe. Tutaj jest już znacznie lepiej, ponieważ w standardzie otrzymujemy prawdziwie sportowe fotele, które świetnie przytrzymują ciało na zakrętach, a jednocześnie nie męczą w długich trasach. Jedynie zagłówki mogłyby być odrobinę bardziej miękkie, bo przy takich osiągach głowa będzie często się o nie obijać…
Reszta wnętrza pozostała bez większych zmian. Praktycznie wszystkie funkcje obsługiwane są przez przeogromny wyświetlacz dotykowy. Po krótkim przyzwyczajeniu okazuje się to bardzo wygodne, szczególnie, że system działa szybko, pozwala na dużo zmian w ułożeniu wyświetlanych na nim treści i łatwo dostosować go do własnych upodobań. Drugi ekran, znacznie mniejszy, umieszczono za kierownicą i pokazuje on najważniejsze parametry jazdy. Niestety tutaj nie przewidziano praktycznie żadnych możliwości konfiguracji i wygląd ekranu zmienia się tylko nieznacznie wraz ze zmianą trybu jazdy. Większość użytych w środku materiałów jest przyjemna w dotyku, chociaż można mieć delikatne zastrzeżenia odnośnie spasowania niektórych elementów. Miejsca w kabinie jest dużo, a płaska podłoga i szeroka tylna kanapa pozwoli wygodnie usiąść w drugim rzędzie nawet trzem dorosłym pasażerom. Bagażnik ma regularny kształt, wysoki próg załadunkowy i mieści 519 litrów, licząc do dachu. Pod przednią maską udało się wygospodarować dodatkowy schowek o pojemności 81 litrów, w którym możemy trzymać na przykład kable do ładowania. Jego wnętrze jest plastikowe, a na dnie znajduje się odpływ, co pozwala na bezproblemowe mycie.

Do dyspozycji są trzy tryby jazdy opisane w bardzo oryginalny sposób – Whisper (szept), Active i Untamed (nieokiełznany) oraz Untamed Plus. „Nieokiełznany” to przymiotnik, który świetnie pasuje to Mustanga Mach-E GT. W tym ustawieniu zmniejszana jest ingerencja systemów asystujących, a na koła trafia pełna moc. Wszystko jednak odbywa się w ramach rozsądku i kompromisu między bezpieczeństwem i emocjami. Należy podkreślić, że Mach-E GT prowadzi się zaskakująco pewnie i przewidywalnie, a przy tym dostarcza solidne dawki endorfin przy każdym zakręcie. To efekt zarówno bardzo precyzyjnego układu kierowniczego, a także świetnie zestrojonego zawieszenia. Mach-E GT wyposażony jest w zawieszenie adaptacyjne MagneRide, którego, przynajmniej obecnie, nie znajdziemy w innych wersjach tego modelu. Dzięki niemu auto nie wychyla się nawet na ostrych łukach i cały czas mamy pewność, że wszystkie koła mocno naciskają na nawierzchnię. Można zapomnieć, że prowadzimy niemały samochód, który waży grubo ponad dwie tony. Z ciekawostek jest też sztucznie generowany dźwięk napędu, który przypomina brzmienie silnika V8. Uspokajamy – w razie potrzeby można to wyłączyć.

Mustang Mach-E GT wyposażony jest w dużą baterię, której użyteczna pojemność to aż 88 kWh. Producent deklaruje, że wystarczy ona na pokonanie 500 kilometrów na jednym ładowaniu. A w rzeczywistości? Można to potraktować jako wyzwanie i to dosyć wymagające. Nasz test odbywał się zimą, przy delikatnym mrozie, więc warunki nie sprzyjały. W mieście realny zasięg wynosił około 400 kilometrów. Przy spokojnej jeździe na trasie można było zbliżyć się do około 450 kilometrów zasięgu. Jeśli zdecydujemy się wyjechać na autostradę, to tam bez konieczności ładowania przejedziemy nieco ponad 300 kilometrów. Przy próbach dynamicznych, z wykorzystaniem pełnej mocy, zużycie energii gwałtowanie rośnie i taki styl jazdy wyczerpie akumulatory już po około 250 kilometrach. Baterię ładować można z mocą 150 kW prądem stałym. Wtedy całkowite uzupełnienie energii potrwa około jednej godziny. Ładowanie prądem przemiennym może odbywać się z mocą do 11 kW i w taki sposób kompletnie rozładowaną baterię do pełna naładujemy w 9 godzin i 30 minut.

Mustang Mach-E już w słabszych odmianach robi ogromne wrażenie, łącząc praktyczność z niesamowitymi osiągami. Wersja GT podkręca poziom emocji do maksimum i pokazuje, że logo galopującego konia nie znalazło się tu przypadkowo. Mustang Mach-E GT to nie tylko efekt bardzo kreatywnego marketingu, który sprawił, że model ten od razu stał się rozpoznawalny i jego pojawienie się na rynku rozniosło się szerokim echem. To przede wszystkim samochód, który jest odpowiedzią na trwającą przemianę motoryzacyjnego świata i z przytupem otwiera nowy rozdział w historii Forda oraz całej motoryzacji. Jest na wskroś nowoczesny, świetnie jeździ, a przy tym oferuje całkiem praktyczne wnętrze. Nie jest też żadną konkurencją dla spalinowego Mustanga, a wręcz przeciwnie – ma cel, by jak najdłużej utrzymać ten gatunek w Europie.
Tekst i zdjęcia: Michał Borowski





