Każdy, kto miał okazję jeździć pojazdem wyposażonym w reflektory ksenonowe wie, że z rozwiązaniem tym nie może się równać żadna żarówka halogenowa. Strumień światła jest zdecydowanie jaśniejszy niż w przypadku reflektorów halogenowych czy soczewkowych, komfort prowadzenia po zmroku zdecydowanie wzrasta.
Wielu kierowców obawia się jednak, że użytkowanie ksenonów niesie za sobą spore koszty. Na szczęście, to mit. Faktem jest, że żarniki ksenonowe kosztują dużo więcej niż zwykłe żarówki. Komplet żarników do popularnych samochodów to wydatek rzędu 300-400 złotych. Trzeba jednak pamiętać, że nie przepalają się one z dnia na dzień (w miarę zużycia zmienia się barwa światła) a ich żywotność obliczona jest na kilkadziesiąt tysięcy kilometrów.
Decydując się na samochód używany wyposażony w reflektory ksenonowe trzeba jednak sprawdzić, czy są to elementy zamontowane fabrycznie. W Polsce coraz popularniejsze są, niestety, ksenonowe systemy do samodzielnego montażu, które nie mogą się raczej pochwalić zaletami reflektorów montowanych fabrycznie. Trzeba bowiem pamiętać, że nie można zamontować żarnika ksenonowego do zwykłej lampy. Reflektory halogenowe projektowane są od podstaw tak, by emitowany przez nie strumień światła zapewniał optymalną widoczność i nie raził innych użytkowników dróg. Dlatego właśnie każdy fabryczny ksenon wyposażony jest również w system poziomowania, który – niezależnie od warunków – zapewnia idealne ustawnie źródła światła względem nawierzchni. Niestety, zestawy do samodzielnego montażu pozbawione są tego elementu, przez co emitowany przez nie strumień światła nie spełnia żadnych norm. Trzeba też pamiętać, że zgodnie z obowiązującym prawem, reflektor ksenonowy, by nie oślepiać innych kierowców, musi być wyposażony w spryskiwacz.
Nawet jeśli kierowca wyposażonego w taki zestaw samochodu widzi lepiej, światła mocno rażą innych uczestników ruchu, co stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Na szczęście z tym patologicznym zjawiskiem walczą diagności wykonujący okresowe badania techniczne. Przed zakupem samochodu ksenonami sprawdźmy więc, czy po przy każdorazowym zapaleniu świateł reflektory poziomują się. Jeśli nie, najprawdopodobniej nie są one wyposażeniem fabrycznym, i diagnosta, na 99 procent, nie podbije nam przeglądu.
Porady i rynek

Ani w całej Azji ani na całym kontynencie amerykańskim w tym w USA nie ma obowiązku stosowania ani spryskiwaczy ani automatycznego poziomowania dla xenonów. Pytam więc czy oni tam mają inne, mniej wrażliwe na olśnienia oczy? Czy np. Japończycy albo Amerykanie są głupsi i lekce sobie ważą takie zagrożenie??? Hmmmm ...
A ile osób tak ma?
Większość kupuje z allegro za 200zł , mocuje byle jak i się cieszy białym światłem
I ZDECYDOWANIE LEPSZE wzbudza w rodakach( wladzy -przedewszystkim )sprzeciw -dla zasady .Tak było na początku z migajacymi diodami rowerowców - mialy jakims idiotom - mylić sie z pojazdami uprzywilejowanymi(!?).Dzis nikt chyba by tak nie pomyslał-wynalazek kapitalnie zwieksza widoczność !! To samo zestawy do HID. O ile światla sa prawidlowo ustawione - nikogo nie oslepiają!! Absudalne zupelnie jest to
samopoziomowanie a juz zupelnie spryskiwacze! Najgorzej -faktycznie - oslepiaja mocniejsze żarowki-psudoksenony. A szczegolnie gdy źle sa ustawione!
Zakaz napewno po cichu zniknie za jakis czas.Produkuje te zastawy nawet Phillips i inne znane firmy.
A. Przede wszystkim biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce jeździ się cały czas na światłach żarniki xenonowe wypalą się dużo szybciej (jeden żarnik ok. 300zł, wymienia się oba naraz bo zazwyczaj niedługo po jednej lampie pada druga) - zamontuj światła do jazdy dziennej, warto.
B. Kolejna sprawa to przetwornica, która także czasem się psuje. Koszt ok. 300zł na lampę. Przetwornica zamienia napięcie na wyższe, bez niej xenon nie "odpali". Niektóre przetwornice posiadają wbudowany czujnik nachylenia.
D. Komputer - kolejny koszt.
E. Silniczek poziomujący reflektory - też się psuje i kolejne 300zł i więcej. Jeden na jeden reflektor.
F. Wycieraczki lub spryskiwacze reflektorów. Bywa, że ich silniczki także się psują. Kolejne 300zł i więcej per reflektor.
Mam bi-xenony, świecą ładnie, ale.......z uwagi na koszty i fakt, że większość kierowców nie jest mechanikami i nie poradzi sobie z diagnostyką a następnie wymianą uszkodzonych elementów xenonów NIE POLECAM.
BEZ ZDEJMOWANIA ZDERZAKA KOSZT PER LAMPA (CZĘŚCI, JEŚLI NP. WSZYSTKO PADNIE W WYNIKU ZDERZENIA TO OK. 2000ZŁ PRZY DOBRYCH WIATRACH, RACZEJ OK. 3000-4000ZŁ). PER LAMPA!
M.
czytając wcześniejsze komentarze mam uwagę co do ustawienia świateł przecież w prawie każdym aucie jest regulacja ręczna lub elektryczna świateł wystarczy sięgnąć ręką. Każdy powinien bić się w pierś i poza miastem na krętych drogach jadąc w kolumnie samochodów ich używać. A co z partnerstwem w ruchu drogowym ( nie czyń drugiemu to co tobie nie miłe )
źle ustawione światła i 100W żarówki a nie xenony! Tez byłem sceptykiem ale po
zamontowaniu w znajomym (nie moim) BMW nabralem przekonania! NIC SIE TO NIE RÓZNI
od fabrycznych swiateł- przynajmniej dla jadacego z przeciwka-natomiast zza kierownicy zasadniczo. Sprawdź sobie ale nie na drodze tylko na znajomym samochodzie z prawidlowo ustawionymi swiatłami.Olśnienie przy zmianie poziomu jest widoczne zwykle w wozach drogich ,które podobno mają samopoziomowanie. Jestem przekonany ,że problem z czasem zniknie.
Ktoś tam wyżej pisał, że podczas mrozów lampy się szronią od płynu do spryskiwaczy - bzdura - jeżdżę na ori xenonach od 2003 r. (Audi A6) i jeszcze nie zamarzły mi lampy. Mistrzu, lepiej zmień płyn na zimowy... Zresztą lampy delikatnie też wydzielają jakieś ciepło, do tego dysze spryskiwaczy są podgrzewane, tak jak wkłady lusterek zewn., więc o szronieniu, zamarzaniu, roszeniu nie może być mowy!
Inna sprawa, że przy kloszach należy być trochę ostrożniejszym, bo są z tworzywa, a nie ze szkła, jak kiedyś. Trzeba przecierać je tylko na mokro, żeby nie porysować, bo później na takich rysach strumień światła się załamuje i niestety oślepia.