Niestety, tylko niewielka część z nich, otrzymała ten element wyposażenia bezpośrednio w fabryce. Montowanie „ledów” stało się modne wśród właścicieli starszych, kilku bądź kilkunastoletnich pojazdów.
Czy montaż tego rodzaju oświetlenia w takim samochodzie faktycznie przynosi oszczędności? Co warto wiedzieć decydując się na takie rozwiązanie?
Na początku powinnyśmy zastanowić się, czy montaż świateł do jazdy dziennej faktycznie przynosi oszczędności. Za najtańsze „ledy” dostępne na internetowych aukcjach zapłacić trzeba około 100 zł. Dobrej jakości zestawy renomowanych producentów kosztują między 200 a 400 zł. Co zyskujemy decydując się na takie światła?

O czym należy pamiętać, jeśli już zdecydujemy się na inwestycję w światła do jazdy dziennej?
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 4 maja 2009 roku dotyczącego warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia światła do jazdy dziennej:
- powinny włączać się automatycznie, gdy urządzenie włączające lub wyłączające silnik (stacyjka) znajduje się w położeniu umożliwiającym pracę jednostce napędowej (co oznacza, że światła te powinny zapalić się przy każdorazowym odpaleniu auta)
- powinny automatycznie wyłączyć się, gdy kierowca włączy światła mijania, drogowe lub przeciwmgłowe, za wyjątkiem sytuacji, gdy te wykorzystywane są w krótkich odstępach czasu do wysyłani sygnałów świetlnych

Trzeba też wiedzieć, że miejsce montażu świateł do jazdy dziennej również zostało precyzyjnie określone przez obowiązujące w naszym kraju przepisy. Światła takie (dwa niezależne reflektory) muszą być zamontowane nie niżej niż 25 cm i nie wyżej niż 150 cm od powierzchni drogi. Odległość między światłami nie może być mniejsza niż 60 cm, źródło światła nie może się też znajdować dalej niż 40 cm od bocznego obrysu pojazdu.
Nie można też zapominać o sytuacjach, w których ustawodawca obliguje nas do korzystania ze świateł MIJANIA, a więc takich, gdy używanie oświetlenia LED narazi nas na mandat. Pamiętajmy, że świateł mijania używamy nie tylko od zmierzchu do świtu, ale też w warunkach pogorszonej widoczności, czyli np. w deszczu.



Po drugie światła LED zużywają razem 3-9W a nie 20W
Po trzecie nie oszczędzamy 55W tylko 150W!
2x światła mijania: 110W + 2x postojowe 10W + 2x tylne światła 30W = 150W a nie 55!
Po czwarte o ile wiem, to światła przeciwmgłowe można dopiero włączyć po tym jak światła mijania są włączone.
Po piąte możemy włączyć tylne światła używając z przodu LED
- światła na skrzyżowaniach też należy zlikwidować, bo każdy zna regułę prawej ręki i powinien sobie poradzić bez problemów?
- światła stop też trzeba zlikwidować, bo każdy kierowca powinien kontrolować odległość swojego pojazdu od poprzedzającego?
Wyjedź gdzieś za miasto i przy pofalowanej drodze staraj się ocenić, czy auto widziane daleko z przodu jedzie w twoją stronę, czy w przeciwną i powiedz, czy zapalone światła pomogą czy nie? I nie mówię o odległości 200m, bo wtedy się nie wyprzedza. Mówię o dystansie od 1000m do 2000m bo gdybyś wyjechał za miasto to byś zobaczył, że wyprzedza się czasem więcej niż jedno auto - a to wymaga czasu i miejsca.
Przykład - wyprzedzasz 3 ciężarówki jadące 80 kph a ty jedziesz 100 pkh (tak, wiem, powinieneś jechać 90). Kolumna ma 130 m długości (3x30 dla ciężarówek i po 20 metrów odstępu między nimi. Czas przejechania 130 metrów z prędkością 20 kph to 26 sekund. Przez te 26 sekund poruszając się z prędkością 100 kph przejedziesz 720 metrów, inny pojazd jadący z przeciwka też tyle. Razem daje to 1,5 km jako MINIMALNA odległość do rozpoczęcia manewru. A na minimum nikt nie jedzie - więc potrzebujesz ok 2km i z tej odległości musisz ocenić zarówno prędkość pojazdu jak i kierunek jego poruszania się. I w tym światła pomagają bardzo dobrze.
Więc nie bądź taki orzeł, co z zamkniętymi oczami i po ciemku potrafi - bo tacy jak ty własnie powodują wypadki.
Pozdrawiam
Carat
Jak się ma 'standardowe' autko, to pewnie nie ma większej różnicy, jesli jednak wyprzedzenie TIR-a zajmuje ci 2-3 sekund to potrzebujesz dokładnej oceny jak jedzie samochód z przeciwka i masz do niego 300 m ;-).
Kolega, który napisal posta powyżej Ciebie wszystko Ci wyjaśnił. W moim przypadku gdy jeżdżę minimum 3h dziennie ma to duże znaczenie, choćby na oszczędności żarników ksenonów. Jeden żarnik kosztuje w granicach 200zł. Oszczędności na paliwie nie zauważyłem, ale nie będę miał przyjajmniej rozladowanego akumulatora.
Po założeniu REKLAMOWANEGO zestawu za 180 zł, spalanie spadło do 10 l. Tak jest prawda. Po za tym nie pojawia mi się już komunikat "rozładowany aku".
Jest zatem 6W zamiast 240W < to jest oszczędność większa niż 0,1 l.
W@SP - twoja pewność siebie i przeświadczenie, ze w każdych warunkach w ułamku sekundy doskonale ocenisz odległość i prędkość auta jadącego 2 km od ciebie sugeruje, że sam powinieneś udać się do lekarza. To własnie za duża pewność siebie jest przyczyną śmierci na drogach.
Im mniejsze zaufanie do siebie i innych, im więcej informacji do zweryfikowania swojej oceny sytuacji na drodze - tym bezpieczniej. A zapalone światłą są własnie taką informacją.
Podobną argumentację jak ty mają ci, którzy nie używają kierunkowskazów: "bo jak się żarówka przepali to taki osioł nie użyje mózgu tylko pomyśli, że jedziesz prosto."
Tak samo tłumaczą ci, którzy w-padają na skrzyżowanie na czerwonym: "trzeba kierowców przyzwyczajać do myślenia i obserwacji otoczenia a nie ślepej wiary w sygnalizację świetlną"
Więc może niech Ci, którzy montują sobie ledy powiedzą wprost montujemy bo są fajne i chcemy je mieć a czy są ociachowe czy nie to wyłącznie kwestia gustu. Pieniądze w tym aspekcie nie mają wiele do powiedzenia. Zwłaszcza, że najwięcej komentarzy umieścili tu Ci którzy mają starego rozklekotanego GOLF'u z filtrem powietrza którego nie wymieniali do 50 tyś. km.
Po drugie: Dobre światełko zrobione jest na diodach HIGH POWER i jest ich min 5 a są robione na diodach 1 watowych więc zużywają min 10wat, więc proszę nie pisz o imitacji diody czyli DIP która zużywa 3 waty.
Po trzecie: widziałeś H4 lub h& o mocy 110W?? Przecież ci taka moc lampę wypali. Żarówka ma 55W a dwie sztuki zużywają 110W. Więc podszkol się w czytaniu i liczeniu.
Po czwarte: nie wiesz - światła przeciwmgielne da się włączyć mając włączone tylko postojowe np. Sharan.
Po piąte: zanim napiszesz jakiś komentarz to się zapoznaj z tematem który poruszasz bo właśnie w sklepach z ledami jest mase takich pseudo znawców. Wiesz wogóle jak jest zbudowana dioda, jakie są rodzaje, przy jakim napięciu działa, jakie sterowniki musi posiadać taki układ żeby wogóle zadziałał? Jak tego się dowiesz to będziesz mógł powiedzieć że COŚ o diodach led wiesz.
Pozdrawiam
"Kolejny cymbał się wypowiedział" - jeśli równie dużą kulturą i agresją wykazujesz na drodze, to wszystko wyjaśnia.
Kończ waść, wstydu oszczędź.
Apropos - przed zakrętem i szczytem góry się nie wyprzedza,a le dłuuga prosta i rozgrzany asfalt powodują takie zniekształcenia obrazu, że można się nieźle zastanawiać, czy to z przodu jedzie do nas, czy od nas. Jeśli auto z przeciwka ma światła - to wiesz po ułamku sekundy, ze nie ma się co szykować. Jeśli nie ma świateł - obserwujesz przez kilka sekund - i przez ten czas dzielisz uwagę, podwyższasz koncentrację itd. Po 5-ciu godzinach jazdy to powoduje zmęczenie a zmęczenie powoduje dekoncentrację i wypadek.
Wszystko, co pomaga i odciąża kierowcę - jest dobre.
Popatrz na ten obrazek:
http://mw2.google.com/mw-panoramio/photos/medium/57049081.jpg
i powiedz mi w ciągu sekundy, które auta (te z daleka) jadą w twoją stronę, a które nie?
Nie potrafisz! A to prosta droga w środku dnia...
apropos: na całym swiecie stosuje się swiatłą w dzień i nikt nie płacze - tylko sfrustrowane "polaczki":
http://www.autospies.com/images/users/Agent00R/main/daylightheadlight.jpg
Wydajecie dziesiątki tysięcy na strefy zgniotu, poduszki, ebd - a żal siedzenie ściska żeby zapalić światła dla własnego dobra...
NAGRODA DARWINA !
Ja się dziwie że wogóle z domu wychodzisz nie mówiąc o wsiadaniu do samochodu. Dookoła trąbią że przez włączone światła w dzień jest więcej wypadków a Ty swoje.
Proponuje zamontowanie pomarańczowego koguta na dachu i dodatkowo żeby przed samochodem biegła osoba krzycząca że jedziesz wtedy będziesz dopiero bezpieczny.