Okazuje się jednak, że nowości jest o wiele więcej, niż wydaje się to na pierwszy rzut oka. Najważniejsze kryją się bowiem pod maską.

Dla ortodoksyjnych fanów marki nie mamy dobrych wiadomości. Debiut nowych jednostek oznacza dla Volvo koniec ery silników pięciocylindrowych. Schedę po nich przejmują teraz motory czterocylindrowe, które – niezależnie czy mamy do czynienia z jednostką benzynową czy wysokoprężną – mają pojemność dwóch litrów.

Warto podkreślić, że nowe jednostki napędowe to całkowicie szwedzkie konstrukcje. Wszystkie wykonane są z aluminium, mają szesnastozaworowe głowice i wyposażone są w bezpośredni wtrysk paliwa oraz turbodoładowanie (w przypadku najmocniejszej odmiany T6 – również kompresor). W przypadku jednostek benzynowych nowością jest np. zastosowanie elektrycznej pompy cieczy chłodzącej, która włącza się dopiero wówczas, gdy silnik uzyska odpowiednią temperaturę (pozwala to na szybkie rozgrzanie jednostki). W dieslach zastosowano za to dostarczane przez Denso wtryskiwacze, z których każdy wyposażono we własny czujnik ciśnienia (dotychczas montowano tyko jeden czujnik w szynie common rail). Dzięki temu można jeszcze precyzyjniej sterować dawką paliwa.

Wraz z nowymi silnikami w ofercie Volvo debiutują również nowe, automatyczne, ośmiostopniowe skrzynie biegów, które mogą być obsługiwane za pośrednictwem łopatek umieszczonych przy kierownicy. W takiej konfiguracji S60 w wersji T5 przyspiesza do 100 km w 6,4 s – model T6 potrzebuje na to zaledwie 5,9 s. W obu przypadkach prędkość maksymalna to 230 km/h. Producent deklaruje, że w obu przypadkach średnie zużycie paliwa nie przekracza 7 l/100 km. Nam, na krętych górskich drogach w okolicach Nicei auta zużywały o ok. 4 l paliwa więcej.

W przypadku zmniejszania pojemności przy jednoczesnym podnoszeniu osiągów zawsze pojawiają się pytania dotyczące trwałości nowych jednostek. Specjaliści z Volvo uspokajają, że nowe motory bez trudu pokonać powinny dystans 400 tys. km. W czasie testów wiele jednostek przebyło po 170 tys. km. w ekstremalnych warunkach – prototypy silników pracowały bowiem pod maskami egzemplarzy przygotowywanych przez firmę Polestar do wyścigów samochodów turystycznych. Warto dodać, że nowe jednostki serii VEP (benzynowe) i VED (wysokoprężne) docelowo zastąpić mają w ofercie Volvo aż osiem obecnie oferowanych konstrukcji!





