Wg wszelkich światowych rankingów największy komercyjny sukces odniosły Toyota Corolla i amerykański Ford serii F (pickup), ale taka odpowiedź nie jest do końca prawidłowa. Zarówno w przypadku Toyoty, jak i Forda na rekordowe wyniki składa się bowiem kilka generacji modelu oznaczonych tą samą nazwą. Gdyby jednak chcieć wskazać auto, które w niezmienionej – przynajmniej z grubsza – formie przypadło do gustu największej liczbie kupujących, bezsprzecznym zwycięzcą rankingu jest samochodowy spadek po Adolfie Hitlerze – Volkswagen Garbus.

Pojazd cieszył się tak dużą popularnością, że w 1998 roku – gdy w Meksyku trwała jeszcze produkcja „Garba” – Volkswagen zdecydował się zaprezentować jego kolejne wcielenie – model New Beetle. Urocza sylwetka w stylu retro zaskarbiła autu sympatię wielu kierowców, ale samochód nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Oferował wprawdzie dobre osiągi i zapewniał właścicielowi poczucie wyjątkowości, lecz mało kto mógł sobie pozwolić na jego zakup. Podstawowa wersja wyceniana była aż o 6 tys. zł drożej niż Volkswagen żądał od klientów za nowego Golfa, co biorąc pod uwagę niepraktyczne nadwozie (bagażnik miał tylko 209 l. pojemności) wydawało się mocno wygórowaną kwotą.

Samochód zaprojektowany został od podstaw - z New Beetle nie łączy go nic poza nazwą. Zupełnie nowe są więc jednostki napędowe i płyta podłogowa. Te – co dla nikogo nie jest raczej zaskoczeniem – pochodzą w prostej linii od produkowanego obecnie Golfa. Podstawowa jednostka napędowa – benzynowy silnik 1,2 l. – rozwija 105 KM. Za takie auto zapłacić trzeba u dealera co najmniej 68 990 zł, czyli o 2 tys. zł mniej, niż miało to miejsce w przypadku poprzedniego modelu z silnikiem o porównywalnej mocy.

Najgorzej utrzymane egzemplarze z 1998 roku kosztują około 12 tys. zł. Na zadbany model z silnikiem 1,8 T wydać trzeba jednak około 15 tys. zł.
Więcej informacji na temat Volkswagena New Beetle (m.in aktualne ceny, dane techniczne, osiągi oraz listę najczęstszych usterek) znajdziesz tutaj.

