
Mirai wykorzystuje ogniwa paliwowe, w których - w wyniku reakcji chemicznej - z wodoru powstaje energia elektryczna, a jedynym efektem ubocznym jest czysta woda. Wodór jest powszechnym pierwiastkiem, ale jako paliwo jest mało kaloryczny, dlatego w zbiornikach auta przechowuje się go pod wysokim ciśnieniem. Efekt to szybkie tankowanie (czas jest podobny do czasu nalania paliwa) i zasięg na poziomie 500 km.

Toyota wciąż widzi potencjał w napędzie wodorowym (w przeciwieństwie do napędu czysto elektrycznego) - w Tokio pokazano prototyp drugiej generacji Mirai i zapowiedziano premierę wersji produkcyjnej już na przyszły rok.

Pod względem stylistyki samochód może się podobać. Zresztą Japończycy przekonują, że zmieniają filozofię i nowe Mirai ma nie być kupowane z powodu napędu wodorowego, ale dlatego, że jest ciekawym i atrakcyjnym autem, a napęd to tylko ekstra dodatek.
Nowa Mirai ma 497,5 cm długości, 188,5 cm szerokości i 147 cm wysokości. Rozstaw osi to 292 cm, mamy więc do czynienia z dużym pojazdem. Wnętrze, w którym dominuje umieszczony na konsoli środkowej dotykowy ekran o przekątnej 12,3 cala, pomieści pięć osób.
Producent zapowiada dobre osiągi i doskonałe właściwości jezdne, które zapewnią nisko położony środek ciężkości, duża sztywność nadwozia oraz tylny napęd.





