Tak właśnie, w kilku zdaniach, scharakteryzować można pierwsze generacje Citroena C5. Dlaczego wiec francuskie auta stoją w komisach zdecydowanie dłużej niż japońska i niemiecka konkurencja?

Ponieważ przez długi czas C5 pełnił rolę flagowej limuzyny Citroena (auto zastąpiło modele Xantia i - do czasu pojawienia się C6 - było największym pojazdem w ofercie) wiele egzemplarzy może się pochwalić niemal kompletnym wyposażeniem. Absolutnym standardem są cztery poduszki powietrzne (plus kurtyny boczne), welurowa tapicerka, pakiet elektryczny (szyby + elektrycznie składane i podgrzewane lusterka), komputer pokładowy czy klimatyzacja. Bogatsze wersje mają też na pokładzie klimatyzację dwustrefową, skórzaną tapicerkę, sterowany z kierownicy system audio oraz rozbudowany komputer pokładowy z nawigacją i dużym kolorowym wyświetlaczem. O takim „wypasie” właściciele zbliżonych rocznikowo Avensisów czy Passatów mogą tylko pomarzyć.
Na tle konkurencji przeciętnie wypada za to paleta jednostek napędowych. Wprawdzie była ona raczej bogata, ale nie wszystkie silniki polecić można z czystym sumieniem.

Dobrym wyborem jest też większa, dwulitrowa jednostka o mocy 136 KM. Wyposażony w nią pojazd ma zdecydowanie więcej werwy (od 0 do 100 km/h w 10,8 s.), ale trzeba się też liczyć z większym zużyciem paliwa – średnio 10-11 l./100 km.
Ceniącym sobie spokój ducha zdecydowanie odradzamy dwulitrowy silnik o mocy 140 KM oznaczony symbolem HPI. Wyposażona w bezpośredni wtrysk paliwa jednostka nie może pochwalić się dobrą sławą – zużywa sporo oleju, dręczą ją trudne do zdiagnozowania usterki i – w praktyce - nie ma możliwości założenia instalacji LPG.

Największą część oferty rynkowej stanowią auta z silnikami wysokoprężnymi. Najpopularniejsze są dwulitrowe HDI z pierwszych lat produkcji o mocach 90 lub 109 KM, nieco rzadziej w ogłoszeniach spotkać można jednostkę o pojemności 2,2 litra.
Na tle współczesnych silników Diesla, te produkcji Citroena nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nie są wybitnie szybkie ani oszczędne, nie mogą się też pochwalić ponadprzeciętną bezawaryjnością. Ich największą wadą są ogromne przebiegi, które bardzo często przekraczają już 400 tys. km. Decydując się na starszego Diesla trzeba więc być przygotowanym na awarie dwumasowych kół zamachowych, wtryskiwaczy czy turbosprężarek. Biorąc powyższe pod uwagę, dobrą alternatywą dla słabszych jednostek wysokoprężnych okazują się podstawowe silniki benzynowe. Zużywają wprawdzie więcej paliwa, ale zapewniają porównywalne osiągi i są o wiele tańsze w serwisowaniu.

Teoretycznie optymalnym rozwiązaniem do tej wielkości auta wydaje się być 2,2-itrowy Diesel, który w zależności od rocznika osiągał 133 lub 136 KM (pod koniec produkcji pojawiła się też odmiana o mocy 170 KM). Niestety, jego eksploatacja okazuje się zazwyczaj sporo droższa niż w przypadku jednostek dwulitrowych. Niewielka popularność sprawia, że części – mimo że łatwo dostępne – nie można raczej zaliczyć do tanich.
Czego można spodziewać się po używanym Citroenie C5? Wśród laików najwięcej obaw budzi „skomplikowane” (przynajmniej zdaniem niemieckiej prasy motoryzacyjnej) zawieszenie, którego naprawy nie należą do tanich. W rzeczywistości dopracowywany latami układ jest raczej niezawodny, a naprawy nie pochłaniają majątku. W pechowych egzemplarzach zdarzają się wycieki z hydrauliki czy usterki elektrycznej pompy ciśnienia, ale są one stosunkowo rzadkie, a koszt ich usunięcie – oczywiście jeśli omijamy Autoryzowane Stacje Obsługi – zamknie się przeważnie w kwocie 500 zł.

Podobnie, jak w przypadku innych samochodów o nowoczesnej konstrukcji figle często płata elektronika, która jest piętą achillesową C5. Usterki wykluczające auto z jazdy to rzadkość, ale elektronika bardzo często prowadzi swoje prywatne życie – wiele usterek ma chwilowy charakter. Szwankują czujniki ABS, spryskiwacze, czujnik poziomu płynu w zbiorniku spryskiwaczy, czujniki temperatury (nieprawidłowe działanie klimatyzacji) podnośniki szyb czy alarmy. W jednostkach benzynowych współpracy odmawiają sondy lambda, stosunkowo często przestają działać wentylatory chłodnicy (najczęściej to wina zamontowanych przy chłodnicy rezystorów, które szybko korodują).

Wypada jednak wiedzieć, że – mimo kiepskiej opinii – w rankingach niezawodności aut używanych C5 zajmuje lepsze lokaty niż Mercedesy klasy E, BMW serii 5 czy Volkswageny Passaty.






Dziś jesten najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem,wyzbyłem się tego samochodu z dużą radością.
Wszystko co jest napisane jest prawdą,samochód nie pozwalał się nudzić.
Mechanicy autoryzowanej stacji dzięki C5,stali się prawie,że moją rodziną.Więcej czasu spędzałem w warsztacie niż w domu.Każdy wyjazd w trasę tym samochodem był wielką niewiadomą.Dojadę czy nie?Jaki numer wywinie to auto?
Raz wywinął i dlatego mam święty spokój.Samochód się zapalił i po samochodzie.Chwała Bogu,nie mam już kłopotu.O kłopotach z ubezpieczycielem nie będę pisał,bo to odrębny temat.
Dziś wiem jedno,mimo że prawdą jest bardzo wysoki komfort jazdy,to nigdy więcej nie kupię Citroena.
Służę całą dokumentacją samochodu.Wielokrotnymi wydrukami z komputera,datami przestojów samochodu w stacjach obsługi,korespondencją z Citroenem Polska.
Lektura dokumentacji jest nudna,ponieważ usterki powtarzały się nieskończoną ilość razy i nikt nie potrafił sobie z nimi poradzić.Służę również rachunkami za transport auta z tras przez holowniki.
Posiadam również ekspertyzę przyczyn pożaru.
Jeszcze raz stwierdzam,nigdy więcej Citroena.
W moim przypadku (2004rok) żadnych poważnych usterek, poza denerwującą elektryką.
Posiadam 2.0 benz z 2003- jestem z niego bardzo zadowolony, mimo tego, że mam pare rzeczy do naprawienia i wymienienia, to nie moge narzekać na auto. Jest komfortowe przestronne. może za piękne to nie jest, ale rekompensuje to cena zakupu i komfort jazdy.
Pozdrawiam
2. C5 drugiej generacji miało właśnie nadwozie typu sedan, a nie liftback.
3. Mało szczęśliwe stwierdzenie o sedanie w pierwszej generacji miało na celu podkreślenie różnicy pomiędzy nadwoziami, ale zostało zastąpione przez bardziej jednoznaczne. Dziękujemy za zwrócenie uwagi.