Specjaliści od Public Relations zasypują dziennikarzy informacjami prasowymi, w których – zamiast przecinków – używa się słów „nowy”, „ekonomiczny”, czy „najlepszy w segmencie”. Nie inaczej było ostatnio, przy okazji debiutu nowego dostawczego modelu Toyoty – auta o nazwie ProAce, które zastąpić ma w polskiej ofercie niezbyt popularnego HiAce. Nie było by w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że konstrukcja pojazdu liczy sobie już przeszło pięć lat i nie ma nic wspólnego z Toyotą...

Koncerny PSA i Fiat, już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku zawiązały spółkę join-venture o nazwie Sevel Nord (Société Européenne de Véhicules Légers S.A), w ramach której zobowiązały się do wspólnego opracowywania i budowania niewielkich samochodów użytkowych.

Japończycy, którzy po zaostrzeniu przepisów dotyczących emisji spalin mieli problemy z dostosowaniem leciwego już modelu HiAce do europejskich standardów, po wycofaniu auta z oferty zostaliby bez swojego reprezentanta w tym segmencie rynku.

Pierwsze „nowe” Toyoty trafią na polski rynek w pierwszym kwartale roku. Samochody oferowane będą w dwóch wersjach różniących się rozstawem osi i wysokością nadwozia. Pojemność przestrzeni ładunkowej – w zależności od modelu – waha się między 5 a 7 metrów sześciennych. Oprócz znaczka Toyoty, w samochodach nie znajdziemy żadnego japońskiego akcentu. Do napędu służyć mają francuskie turbodiesle z rodziny HDI – jednostka o pojemności 1,6 litra (90 KM i 180 Nm) oraz silnik 2,0 HDI oferowany w dwóch wariantach mocy (128 i 163 KM).



