Wyposażony w stały napęd na 4 koła pojazd był pierwszym w historii SUVem ze Stuttgartu. Początkowo wytwarzaniem samochodu zajmowała się wyłącznie amerykańska fabryka w Tuscaloosa, w związku z dużym popytem, w 1999 roku produkcją zajęła się również fabryka w austriackim Grazu.

Niestety, pierwsze wrażenie często okazuje się mylące, a kuszące ceny nie są jedynie wynikiem dużej popularności modelu. Większość egzemplarzy na rynku wtórnym jest już mocno wyeksploatowana i doprowadzenie ich do stanu „używalności” kosztuje majątek. Nie jest to też łatwe z tego względu, że samochód nie cieszy się opinią niezawodnego.
Wiele wskazuje na to, że to właśnie amerykański rodowód może być główną przyczyną problemów z jakością. Użytkownicy skarżą się na usterki elektroniki, niedziałające wskaźniki czy odpadające uszczelki. Narzekania dotyczą też jakości montażu i zastosowanych materiałów – plastiki we wnętrzu potrafią mocno hałasować i pękać. Czasami zdarzy się również, że jakiś element zostanie nam w ręku – tego typu wpadki wcześniej nie przydarzały się niemieckiej marce.
Stosunkowo często zdarzają się usterki w instalacji elektrycznej – współpracy odmawiają elektrycznie sterowane szyby (sterowniki), centralny zamek czy panel sterowania klimatyzacją. W niektórych egzemplarzach zdarza się przeciekanie wody do wnętrza. Problem dotyczy przeważnie aut z fabrycznymi szyberdachami – urwane lub wypięte rurki odpływowe szyberdachu (pod podsufitką) sprawiają, że woda spływa na podłogę pod nogi kierowcy lub pasażera.

Z czasem rośnie też liczba usterek świadczących o ogólnym wyeksploatowaniu auta. Chrobotanie lub głośny szum z układu napędowego oznacza przeważnie konieczność wymiany tzw. „krzyżaków” na wale napędowym (koszt około 500 zł), pojawiają się wycieki (i usterki termostatu) w układzie chłodzenia, w automatach „poddaje się” sprzęgło hydrokinetyczne (szarpanie na postoju). Po większych przebiegach (rzedu 250-300 tys. km) jednostki benzynowe miewają problemy z wypadaniem zapłonu i różnymi czujnikami (m.in. położenia wału), w Dieslach trzeba się przygotować na kosztowne usterki ze strony wtryskiwaczy (CDI) czy przepływomierza.

Co pocieszające – w przeciwieństwie do produkowanych w Europie klasy C i E samochody nie mają poważnych problemów z rdzą, ale i tak często spotkać ją można w dolnych partiach drzwi czy okolicach zamka tylnej klapy. Na szczęście – dzięki ramowej konstrukcji – w tym przypadku stanowi ona jedynie problem natury estetycznej.





