

Clio III generacji na rynku wtórnym cieszy się dobrą opinią. Kuszą przystępne ceny, dobre - jak na segment B - wyposażenie i niski poziom awaryjności. W raporcie ADAC z roku 2008 Clio III generacji zajęło wysokie 11 miejsce wyprzedzając m.in. Suzuki Swift, Mazdę2 czy Nissana Micrę.
Clio nie ma problemów z korozją. Co prawda lakier nie jest może najwyższej jakości, przez co podatny jest na zarysowania i inne uszkodzenia mechaniczne, ale na bezwypadkowych egzemplarzach rdzy nie znajdziemy. Warto przy tym pamiętać, że niektóre elementy nadwozia (błotniki) wykonano z tworzywa, co miało na celu ograniczenie masy pojazdu.

W efekcie dość szybko na plastikach pojawiają się ślady zużycia. Szczególnie szybko wyciera się kierownica i obicia foteli, które ponadto mają tendencję do utraty sztywności, przez co kierowca się w nie "zapada". Na szczęście jakość montażu jest na wysokim poziomie, dzięki czemu podczas jazdy deska rozdzielcza nie generuje żadnych stuków czy pisków.
Wyposażenie większości egzemplarzy jest przyzwoite. Unikać należy tylko samochodów w bazowej wersji Authentique, które pozbawione są nawet elektrycznie sterowanych szyb i klimatyzacji (o ile pierwszy właściciel nie zamówił jej dodatkowo).

Warto w tym miejscu jednak zauważyć, że samochody w ogóle, a francuskie - w szczególności, mają tak, że im lepsze wyposażenie, tym więcej elementów potrafi się zepsuć. Nie inaczej jest w Clio III, w którym przepalają się żarówki czy przestają działać różnego rodzaju przełączniki. Nie jest to nagminne, ale warto sprawdzić działanie wyposażenia przed zakupem.

Ceny części są niskie, wybór na rynku jest duży, dostępne są również zamienniki, w różnych cenach i jakości. Niemiłą niespodziankę sprawiają jedynie tylne łożyska, które zintegrowano z tarczą hamulcową, przez co koszt wymiany rośnie zupełnie bez potrzeby.

Na rynku wtórnym dużym powodzeniem cieszą się samochody napędzane jednostkami wysokoprężnymi. W Clio montowano silnik 1.5 dCi w trzech wariantach mocy: 68, 86 i 106 KM. Niezależnie od wersji imponują one niskim zużyciem paliwa, i to jest główny wabik na kupujących. Diesel może być dobrym wyborem, o ile wybrany samochód ma niewielki przebieg i udokumentowaną historię. Inaczej można trafić na egzemplarz, w którym koszt serwisu psującego się silnika zniweczy oszczędności na paliwie.
O ile układ turbodoładowania silnika 1.5 dCi nie ulega przedwczesnemu zużyciu, to w używanych samochodach trzeba się jednak liczyć z koniecznością regeneracji turbiny, wymiany lub naprawy wtryskiwaczy, co gorsza zdarzają się problemy ze smarowaniem, co skutkuje zatarciem panewek.

W Clio montowano również doładowany silnik 1.2 TCe o mocy 100 KM. W teorii ma on być niezwykle ekonomiczny, w praktyce pali nieco mniej głównie w korkach. Za to podczas dynamicznej jazdy (do czego prowokuje korzystnie ukształtowaną krzywą przebiegu momentu obrotowego; dzięki doładowaniu samochód dobrze przyspiesza już od niskich obrotów), zużycie paliwa może osiągnąć poziom wyższy niż w jednostkach atmosferycznych. Natomiast turbosprężarka jest elementem eksploatacyjnym, który podlega naturalnemu zużyciu i który prędzej czy później będzie wymagał kosztownej naprawy lub wymiany.
Oferta rynkowa Renault Clio III jest bardzo szeroka. Wybierać można pomiędzy samochodami krajowymi, a importowanymi, bez większych problemów można znaleźć auto w wybranej wersji silnikowej czy odpowiednio wyposażone. Część samochodów to samochody poflotowe, co wcale nie dyskwalifikuje takich ofert.
Warto przemyśleć ekonomiczny sens zakupu diesla. O ile ktoś planuje spore roczne przebiegi, jednak jeśli auto ma służyć głównie do dojazdów do pracy, raz w roku pojedzie w góry i raz - nad morze, to lepiej wybrać mniej wyeksploatowane i mniej ryzykowne wersje benzynowe.





