Chociaż decyzja o zmianie samochodu niesie za sobą poważne konsekwencje, często o jej podjęciu decyduje drobiazg. Czasami drobna usterka jest w stanie przelać naszą czarę goryczy – dochodzimy do wniosku, że w starszy pojazd nie warto już inwestować. Czy słusznie?
Każdy z nas chciałby jeździć pachnącym nowością autem marki premium. Naturalnym jest też dążenie do poprawiania swoich warunków bytowych – samochody zamieniamy przeważnie na nowsze, większe czy szybsze. Pamiętajmy jednak, że pochopnie podjęta decyzja o zmianie auta może nas słono kosztować. Jak pokazuje praktyka, gra nie zawsze jest warta świeczki.
Żeby przesiąść się na lepsze auto, trzeba będzie – niestety – trochę dołożyć. Sprzedając obecne odczujemy zapewne depresyjny wpływ utraty wartości, często jedyną możliwością odmłodzenia własnego parku maszyn jest kredyt. To jednak nie koniec. Pamiętajmy, że cena zakupu to jedynie ułamek kosztów związanych ze zmianą pojazdu.
Zanim jeszcze wrócimy do domu naszym nowonabytym autem, nader często trzeba będzie je ubezpieczyć. Wiele komisów i handlarzy współpracuje z agentami ubezpieczeniowymi, więc nie powinno stanowić to większego problemu. Niestety, rzadko kiedy rata OC jest mniejsza niż 400 zł. Na taki wydatek trzeba być przygotowanym w dniu zakupu samochodu.
Gdy już nabędziemy nasz nowy samochód czeka nas również wizyta w wydziale komunikacji i Urzędzie Skarbowym. Za załatwienie formalności mamy 14 dni. Ile to będzie kosztować? Jeśli nasze auto nie przyjechało właśnie z zagranicy, opłaty rejestracyjne nie powinny przekroczyć kwoty 160 zł. Gorzej, jeśli zainwestowaliśmy w samochód „do opłat”. Wówczas czeka nas kilkudniowa wycieczka po urzędach, która rzadko kiedy kończy się wydatkiem mniejszym niż 1,5 tys. zł (stopa podatku akcyzowego to 3,1 procent ceny pojazdu w przypadku aut o pojemności do 2000 cm3 i 18,6 procent, jeśli silnik ma pojemność powyżej 2000 cm3).
To jednak nie koniec. W Urzędzie Skarbowym trzeba będzie złożyć deklarację PCC3 i zapłacić podatek w wysokości 2 procent od wartości rynkowej zakupionego samochodu. W przypadku auta za 20 tys. zł, w urzędowej kasie zostawimy kolejne 400 zł.
Jeśli wiec kupiliśmy zarejestrowane i ubezpieczone w Polsce auto, do tej chwili wydaliśmy na nie już około 600 zł. Jeśli zdecydowaliśmy się na sprowadzony samochód „do opłat” nasz budżet stopniał już o 2 tys. zł.
Pamiętajmy jednak, że wydane pieniądze dotyczyły jedynie obowiązujących procedur prawnych i nie wiązały się bezpośrednio z samochodem. Zaraz po zakupie powinniśmy jeszcze zainwestować w duży przegląd. Ten nie kończy się jednak na wymianie oleju. Pozakupowy „pakiet startowy” powinien obejmować również napęd rozrządu. Element ten bezwzględnie wymienić powinniśmy zaraz po zakupie auta, bowiem jego usterka kończy się najczęściej zniszczeniem silnika. Pamiętajmy jednak, że w wielu samochodach łańcuch/pasek rozrządu wymienia się razem z pompą wody, co znacznie podnosi koszty operacji. W przypadku większości popularnych samochodów wymiana taka powinna zamknąć się w kwocie ok. 1 tysiąca złotych. Nie łudźmy się również tym, że jeśli rozrząd napędzany jest łańcuchem, element ten jest praktycznie bezobsługowy. To, niestety, mit. W większości współczesnych samochodów łańcuch rozrządu wymieniać należy, co ok. 120 tys. km.
Podsumujmy. Jeśli kupiliśmy pojazd zarejestrowany i ubezpieczony w Polsce, nasze wydatki związane z przerejestrowaniem i „pakietem startowym” to około 1600 zł. Inwestując w sprowadzony samochód „do opłat” – na podatki, ubezpieczenie i solidny pokazupowy przegląd wydamy – co najmniej 3 tys. zł.
Za każdą z tych sum pojazd, który zdecydowaliśmy się sprzedać mógłby przejść solidny remont. 1600 zł spokojnie wystarczy na wymianę hamulców i gruntowny przegląd zawieszenia. W kwocie 3 tys. zł powinna zamknąć się też np. wymiana zużytego sprzęgła, nawet jeśli wymaga ona również założenia nowego, dwumasowego koła zamachowego (dotyczy głównie nowoczesnych jednostek wysokoprężnych).
Oczywiście nie mamy na celu odradzać wam zakupu nowszego auta. Średni wiek pojazdu w Polsce przekracza 14 lat, nowsze konstrukcyjnie auta, mogą się pochwalić dużo wyższym poziomem bezpieczeństwa. Pamiętajmy jednak, że każda zmiana wiąże się z konkretnymi wydatkami, a zainwestowanie podobnych kwot w nasz dotychczasowy pojazdu może skutecznie wydłużyć jego resurs. Nie można też zapominać, że zakup samochodu używanego zawsze jest pewnego rodzaju loterią. Nasz nowy pojazd może się okazać świetna inwestycją, ale równie dobrze, może się też okazać skarbonką bez dna. W przypadku użytkowanego już przez nas auta, takie ryzyko nie istnieje. Znamy jego mocne i słabe strony, wiemy które części domagają się wymiany, możemy mieć też 100 procentową pewność co do poziomu i częstotliwości obsługi serwisowej. Zanim więc zdecydujemy pozbyć się starego i zainwestować w nowszy samochód wszystko na spokojnie przekalkulujmy. Jeśli nie dysponujemy stosownym zapleczem finansowym, ryzyko może okazać się zbyt duże.
Porady i rynek





Marek, to właśnie jest to, co napisałem, jeździłem 4 lata, wydałem łącznie 20000zł, teraz mogę kupić kolejny samochód za 7000zł i dołożyć drugie tyle do niego i tak co 4 lata więc wychodzi tak samo jak u Ciebie, z tą różnicą, że ja w ramach tych 20000zł mam już wszystko włączając wymiany płynów i ubezpieczenie (300zł/rok), Ty z kolei musisz odwiedzać ASO, żeby utrzymać gwarancję (+500zł razy kilka razem z wymianą płynów), wykupić oc i ac (ok. 1500zł/rok) i liczyć na to, że nie przytrafi Ci się żadna niespodzianka przez te 4 lata więc tak naprawdę jednak kosztuję Cię ta impreza jakieś 6500-12000zł więcej i u mnie powiedzmy, że 50% ceny rozkłada się na 4 lata bez odsetek. Tak więc kwesta przemyslenia