Niedawno Nissan zdecydował się całkowicie wycofać z oferty modelu Micra jednostkę wysokoprężną. Jej miejsce zajął nowy, turbodoładowany silnik benzynowy o zaledwie trzech cylindrach (pojemność 1,2 l) rozwijający 98 KM. W przypadku niewielkiego auta miejskiego tego typu postępowanie wydaje się być całkiem rozsądne. Z uwagi na wysokie koszty zakupu, na rynkach europejskich, jedynie 10 proc. nabywców aut segmentu B decyduje się na zakup auta z silnikiem Diesla.
Co ciekawe, na podobny krok zdecydował się też inny producent z Kraju Kwitnącej Wiśni - Mitsubishi. W polskich salonach zadebiutował właśnie model Outlander z nową, benzynową jednostką napędową. Silnik o pojemności dwóch litrów wyposażony został w system zmiennych faz rozrządu, moc maksymalna to 147 KM. Nie było by w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w ofercie japońskiej marki samochód wypełnić ma lukę, jaka powstała po wycofaniu wysokoprężnego Outlandera z silnikiem 2,0 DID (w rzeczywistości była to dobrze znana niemiecka jednostka 2,0 TDI wykorzystująca jeszcze pompowtryskiwacze).

Z uwagi na specyficzną budowę, koszt wyprodukowania silnika wysokoprężnego jest wyższy niż jednostki benzynowej. Co więcej, w ostatnim czasie zmianom uległy normy emisji spalin, co w przypadku Diesli zmusiło producentów do stosowania drogich filtrów cząstek stałych. Wszystko to, w połączeniu z galopującymi cenami ropy i coraz lepszymi osiągami jednostek benzynowych (głównie w dziedzinie zużycia paliwa) sprawiło, że Diesle - po prostu - przestały się opłacać.
W przypadku Outlandera, najtańszy model z nowym silnikiem benzynowym kosztuje o 19 tys. zł mniej, niż w zeszłym roku klienci zapłacić musieli za auto z silnikiem DID (TDI). To kwota pozwalająca przejechać "benzyniakiem" niemal 50 tys. km. Wprawdzie Dieslem, ten sam dystans pokonalibyśmy za niecałe 15 tys. zł. ale dopiero po wydaniu dodatkowych 19 tys. zł zawartych w cenie auta. Rocznie, na ropie zaoszczędzilibyśmy więc około 2 tys. zł. Reasumując - zakup Diesla zwróciłby się dopiero po 8 latach eksploatacji...






Jeśli ktoś jeździ a nie krąży po mieście bez celu to zawsze dziel opłaci się.