Niemiecka firma już w początku roku zapowiadała zmianę nazewnictwa swoich modeli. Zgodnie z nią przydomek GL zarezerwowano dla aut uterenowionych. Następująca po nim litera odpowiada oznaczeniu klasy stosowanemu wśród samochodów osobowych. GLS jest więc terenowym odpowiednikiem prestiżowej klasy S.

Najwięcej zmian dostrzec można w obrębie pasa przedniego. Zmieniono m.in. zderzak, maskę, reflektory i osłonę chłodnicy. Ostatnia wyposażona została w dwa poziome, lakierowane na srebrno żebra i zdecydowanie większy znak producenta. Delikatnie przemodelowano też kształty tylnych świateł. Dodano nowe kolory nadwozia i wzory aluminiowych kół.

Modernizacja nie ominęła też palety jednostek napędowych. Wersja GLS 550 4 MATIC – z podwójnie doładowanym, benzynowym V8 - rozwija teraz 455 KM i 700 Nm (o 20 KM więcej, niż w poprzedniku).

Najmocniejsza odmiana benzynowa - Mercedes AMG GLS63 4MATIC - rozwija teraz 585 KM i 760 Nm.
W ofercie na Stary Kontynent znajdzie się też wysokoprężny model GLS350d 4MATIC z silnikiem V6 o mocy 258 KM (620 Nm).
Standardowo – za wyjątkiem AMG GLS63 – auta oferowane będą z dziewięciostopniową, automatyczną skrzynią biegów. Na liście opcji pojawi się reduktor i centralna blokada mechanizmu różnicowego.
Lista zamówień otwarta zostanie jeszcze w tym miesiącu. Pierwsze auta trafią do europejskich nabywców w marcu 2016 roku. Cenniki otwiera wersja GLS 350 d 4MATIC wyceniona w Niemczech na 62 850 euro. Model GLS 400 4MATIC kosztuje 64 435 euro. Odmiana GLS 500 4 MATIC wyceniona została na 81 660 euro. Topowy Mercedes-AMG GLS 63 4MATIC to wydatek 113 500 euro.





