Zachowawczy styl na zewnątrz…

Przednia część nadwozia, jak to w „elektrykach”, jest niemal całkowicie zabudowana, ale czarny panel w centralnej części udanie imituje osłonę chłodnicy. Obecna druga generacja Leafa zaprezentowana została w 2017 roku, jednak pomimo upływu czasu wciąż wygląda świeżo i atrakcyjnie, szczególnie w takim wariancie kolorystycznym. Rozbudowany przedni zwis, wyraźnie zaznaczony spojler i nakładka na tylny zderzak przypominająca dyfuzor budują lekko sportowy charakter. Uwagę przykuwają również chromowane klamki oraz ciekawy wzór felg.
Nissan Leaf to hatchback z segment C, z wymiarami 4490 mm długości, 1788 mm szerokości oraz 1540 mm wysokości. Rozstaw osi mierzy 2700 mm, a masa wynosi nieco ponad 1700 kg.
…i w środku

Zamieszanie podkręca fakt, że niektóre ustawienia możemy zmieniać na jednym, a inne na drugim ekranie i, przynajmniej na początku, trudno się tutaj odnaleźć. Uwag nie mamy za to do organizacji pozostałych elementów wnętrza. Spora liczba fizycznych przycisków okazuje się praktyczna, a przy tym udało się je estetycznie wkomponować. Ciekawostką jest lusterko wsteczne, które możemy przełączyć w tryb cyfrowy i pokazuje ono wtedy widok z tylnej kamery.

Elektryzuje w trakcie jazdy
Testowany przez nas Leaf nosi oznaczenie „e+”, co oznacza, że do dyspozycji jest więcej mocy oraz większa bateria względem standardowej odmiany. Tutaj pod prawą nogą kierowcy drzemie 217 KM, a zasila je pakiet akumulatorów o pojemności 59 kWh. Napęd przekazywany jest na przednie koła poprzez jednostopniową przekładnię. Maksymalny moment obrotowy wynosi 340 Nm i dostępny jest w całości niemal od razu po wciśnięciu pedału przyspieszenia.

Na uwadze trzeba mieć natomiast niemałą masę, która daje o sobie znać w trakcie gwałtowniejszego hamowania i w ostrych zakrętach, kiedy auto zaczyna być wyraźnie podsterowne. Poza tym wzmożona czujność wymagana jest na śliskiej nawierzchni, gdzie pojawiają się problemy z przyczepnością w trakcie dynamicznego przyspieszania. Kontrola trakcji nieśmiało ogranicza dozowany moment obrotowy, pozwalając doprowadzić do buksowania kół.

Zasięg i ładowanie
Nissan Leaf e+ na swoim pokładzie wozi baterię o niemałej pojemności użytecznej 59 kWh, co według producenta powinno zapewnić zasięg na poziomie 385 km w cyklu mieszanym. Jest to realny wynik, pod warunkiem, że poruszamy się w mieście lub spokojnie jeżdżąc poza nim, nie przekraczając prędkości 90 km/h. Na drogach ekspresowych na jednym ładowaniu przejedziemy około 300 km, a przy prędkościach autostradowych nie więcej niż 250 km.

Niestety poważną wadą Leafa jest brak tak zaawansowanego aktywnego systemu chłodzenia akumulatorów, jak obecny jest już niemal u każdego konkurenta. Powoduje to, że przy wyższych temperaturach zewnętrznych wydajność energetyczna będzie maleć, a utrzymywanie stale wysokich prędkości może skutkować koniecznością dodatkowych postojów na ochłodzenie baterii.
Dało się to już odczuć, gdy jechaliśmy autostradą przy 28 stopniach Celsjusza na zewnątrz. Wyjeżdżając mieliśmy naładowaną baterię do 80%, a odcinek o długości 130 km sprawił, że na miejsce dojechaliśmy z zapasem niecałych 20% energii oraz wskaźnikiem temperatury akumulatorów przesuniętym mniej więcej do trzech czwartych pełnego zakresu. Są to tylko poglądowe wskazania, ale warte uwzględnienia przy planowaniu dłuższych tras, przede wszystkim latem.

W teorii Leaf spełnia normy, by przyjąć moc ładowania nawet do 100 kW, jednak w praktyce stałe utrzymanie takiej wartości jest niemożliwe. Dodatkowo w Polsce, szczególnie dla standardu CHAdeMO, stacje ładowania oferują moc w granicach 50 kW lub niewiele powyżej. W takich warunkach baterię naładujemy od 20 do 80% jej pojemności w około półtorej godziny. Pełne uzupełnienie energii zajmie wtedy mniej więcej 3 godziny. W domowych warunkach warto zaopatrzyć się w instalację typu „wallbox” o mocy 6,6 kW, która pełnię energii w aucie przywróci po 11 i pół godzinach – standardowe gniazdko domowe 230V/10A potrzebowałoby na to aż 32 godzin.
Nissan Leaf – ceny i wyposażenie
Nissan Leaf występuje w dwóch wariantach napędowych. Słabszy z nich łączy silnik o mocy 150 KM oraz baterię 39 kWh i taki zestaw pozwoli przejechać do 270 km na jednym ładowaniu. W tym przypadku do wyboru są też dwa poziomy wyposażenia: Acenta i N-Connecta z cenami bazowymi kolejno 145 900 zł i 155 900 zł. W ramach wyposażenia podstawowego otrzymujemy tu między innymi tempomat, kamerę cofania, podgrzewanie dla kierownicy oraz przednich i tylnych foteli, 8-calowy ekran dotykowy, czy automatyczną klimatyzację.

Nissan Leaf – nasza opinia
Nissan Leaf z pewnością zapisał się na kartach historii motoryzacji poprzez rozpowszechnienie elektromobilności. Pozostał wierny pierwotnej koncepcji, będąc modelem praktycznym, stosunkowo przystępnym cenowo i przyjaznym zarówno dla kierowcy jak i pasażerów. Jest dynamiczny, pewnie się prowadzi i dysponuje jednym z lepszych rozwiązań na rynku w kontekście „sterowania jednym pedałem”.
Nie da się jednak ukryć, że Leaf ma też swoje bolączki. Niezbyt udane multimedia to jeszcze detal, na który można przymknąć oko. Większym problemem jest mniej wydajny układ chłodzenia baterii niż w przypadku wielu innych modeli z tego segmentu oraz nietypowy standard ładowania, co nakłada na użytkownika Leafa pewne ograniczenia.
Tekst i zdjęcia: Michał Borowski





