W folderach reklamowych poszczególni producenci przechwalają się znikomym zużyciem paliwa niewielkich, doładowanych silników z bezpośrednim wtryskiem. Wielu kierowców decyduje się na takie jednostki licząc na oszczędną eksploatację. Niestety, drogowa rzeczywistość odbiega od tej kreowanej przez poszczególne marki w reklamowych prospektach. W codziennej jeździe uzyskiwane na testach wyniki są nieosiągalne, okazuje się że silnik o pojemności 1,2 l. czy 1,4 l. bez problemów potrafi zużyć w mieście nawet 10 l./100 km.
Część rozczarowanych takimi wynikami kierowców zaczyna zastanawiać się, jak obniżyć koszty eksploatacji. Wielu z nich trafia w końcu do zakładów specjalizujących się w przeróbkach aut na gaz. Tam czeka ich, niestety, duże rozczarowanie. Montaż instalacji gazowej do auta z bezpośrednim wtryskiem benzyny najczęściej okazuje się nieopłacalny!
Właściciele warsztatów pytani o możliwość zainstalowania gazu w silnikach takich, jak FSI, GDI czy niektóre VVT-I odpowiadają najczęściej krótkim „nie da się”. Dlaczego tak się dzieje?

Na rynku jest już wprawdzie kilka modeli instalacji gazowych przeznaczonych do aut z bezpośrednim wtryskiem paliwa, ale w wielu przypadkach ich montaż okazuje się nieopłacalny. Producenci instalacji poradzili sobie z problemem chłodzenia wtryskiwaczy benzyny poprzez zastosowanie specjalnego komputera sterującego pracą silnika. Upraszczając – ma on za zadanie okresowe przełączanie zasilania między LPG a benzyną, tak by fabryczne wtryskiwacze mogły się schłodzić. Niestety, by całość pracowała idealnie, komputer musi mieć wgraną mapę wtrysku opracowaną specjalnie pod kątem konkretnej jednostki napędowej. Co więcej, w czasie jazdy na LPG, jednostka napędowa zużywa również stosunkowo duże ilości paliwa (w proporcji ok. 80 proc. gazu i 20 proc. benzyny). Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że cena zamontowania takiej instalacji często nawet dwukrotnie przewyższa koszt montażu LPG do auta z „normalnym” wielopunktowym wtryskiem paliwa.

W przypadku instalacji V generacji gaz w fazie ciekłej tłoczony jest pompą do regulatora ciśnienia, a następnie trafia bezpośrednio do wtryskiwaczy. Podobnie jak w przypadku benzyny, niewykorzystane paliwo trafia z powrotem do zbiornika.
Niestety instalacja tego typu również ma kilka wad. Do największych zaliczyć można cenę (niekiedy nawet 9 tys. zł) oraz... jakość gazu na polskich stacjach. Ta ostatnia często pozostawia wiele do życzenia, co przekłada się na żywotność montowanej w zbiorniku pompy wysokiego ciśnienia (często się zacierają).
Dlatego właśnie, zanim zdecydujemy się na zakup pojazdu z bezpośrednim wtryskiem paliwa, lepiej na spokojnie rozważmy wszelkie za i przeciw. Jeżeli nie jeździmy zbyt dynamicznie, tego typu jednostka napędowa odwdzięczy się niskim zużyciem paliwa (silnik przez większość czasu pracować będzie na ubogiej mieszance). Jeśli jednak mamy w sobie żyłkę sportowca i często kręcimy motor do wysokich obrotów, zużycie paliwa nie będzie napawać nas optymizmem. Szukanie oszczędności w instalacji gazowej mija się jednak z celem. Pamiętajmy o tym decydując się na auto z rynku wtórnego.






@black - nie porównuj starych, wykonanych aby sie nie psuły Mercedesów z nowymi autami, które mają za jakiś czas paść żeby kupić części albo nowe auto. I takie 1.2 z turbo nie rozleci się po 100k km - nie pleć bzdur. jak tak bardzo zależy ci na żywotności silnika kup sobie jakiegoś Amerykańca z silnikiem >6l i mocą 150km - tym zrobisz ponad milion km, a to, że po drodze "spalisz w paliwie" kilkadziesiąt wymian małego silnika już cię zapewne nie interesuje.
@auto artykułu - może warto wspomnieć, że po zamontowaniu instalacji V gen wzrasta moc silnika?
Kompresor w przeciwieństwie do turbosprężarki napędzany jest mechanicznie od silnika i dostarcza powietrze przy niższych obrotach silnika kiedy jeszcze turbo nie osiąga swojej pełnej wydajności. Takie silniki robi między innymi VW kompresor+turbo. Natomiast mercedes buduje silniki oparte wyłącznie o kompresor, reakcja na gaz jest bardzo szybka wtedy. Bez zwłoki jaką daje często turbosprężarka.
Pozdrawiam.
Doskonale sprawdzają się tam instalacje oparte o tzw. BLOS, czyli rodzaj gaźnika gazowego. W zasadzie jest to instalacja LPG I generacji, ale robiona oczywiście na nowoczesnych komponentach.
Samochód jeździ, pali tyle gazu co benzyny, utrata mocy wynosi około 10%.
Ale zagazować się da i nie ma z tym znowu jakiś wielkich problemów.
Trzeba wymontować lambdę i zamontować emulator, do tego przyspieszacz zapłonu i w sumie to wszystko. TFSI na takim LPG jeździ i na hamowni ma 90% oryginalnej mocy.
Sam mam Toyotę Avensis 1.8 VVT-i2004 r. z instalacją Vialle 5 generacja. Mam o tyle szczęścia że już kupiłem to auto z polskiej sieci dealerskiej od pana prezesa pewnej firmy. Nieważne jakiej ważne że koleś jak kupował go w salonie to za różnicę w cenie miedzy benzyną a dieslem założył właśnie taką instalację i przekazał mi fakturę przy kupnie, na kwotę 7.999.99 zł
Sami popatrzcie:
Ja robię rocznie 50.000 tys km i wydaję na gaz 14.200 zł przy spalaniu 10 litrów na 100km. ale spokojnie mogę zejść do 8.5 jak chcę, ale nie chce.
Jeżdżąc na benzynie spalała by mi jakieś 8,5 litra na 100 km.czyli w skali roku zakładając cene 5.8 za litr to wychodzi 24.650 zł -14.200 = 10450 zł rocznie zysku. Teoretycznie.
10450 zł -około 600 zł na benzynę bo odpalamy na benzynie -1000 zł na serwis pompy i wymiany w niej oleju. - 63 badanie techniczne instalacji gazowej. Więc zysk w skali roku jest 8787.00 zł.
Więc wychodzi na to że już w pierwszym roku przy przebiegu 50.000 tys km zwraca nam się instalacja i jeszcze zyskujemy 788.00 zł. Nie wspomnę o bezawaryjności tej układu. Ja w końcu nie wiem co to jest "GAZ " w aucie. Zaznaczę jeszcze fakt że nie regulowałem zaworów bo nie ma takiej potrzeby przy wtrysku gazu w fazie płynnej. Obecnie mam już 240.000 tyś km i silnik pracuje jak by wyjechał z fabryki.
Niech mi tylko ktoś powie że diesel się opłaca?
Owszem wymieniłem w nim kompletne sprzęgło bo auto jeździło po Warszawie ale to raptem koszt 389 zł. Świece zapłonowe po 15 zł, Rozrząd mnie nie interesuje. na klockach zrobiłem już 70.000 tys km i dalej są jeszcze około 6 mm. Jedynie co wymieniam w zawieszeniu to gumy na drążku stabilizatora koszt to 66 zł na przód i 66 zł na tył.Łączniki stabilizatora są przewidziane na 300.000 tys km. Opina serwisu. Lampy przednie poprzedni właściciel wymienił na gwarancji tak samo jak kolumnę kierowniczą. Miałem rożne auta w swoim życiu ale ten najmniej mnie kosztował kasy i nerwów.
Jak sprawa gazu wygląda w autach 13-sto letnich,a jak z roczników 00-01?
Szukam ekonomicznego auta, małego, oraz taniego przy naprawach.
OC też ma znaczenie ze względu na zwyżki. Zastanawiam się więc nad kupnem używanego auta z instalacją- corsa 00-01r. 1.4, colt 98-02 r. 1.3, honda 1.4 VI gen.,corolla też 1.4 (ponoć diesel ma kiepską kulturę pracy). Porównując to do 206 1.9(?) w HDI, albo jakiegoś VW też w dieslu- pytanie: lepiej poszukać zagazowane auto poniżej 2000 r. i zrobić remont silnika? Czy jednak przekonać się do tego diesela. Ewentualnie mogę poszukać 2000-02 rocznika i zamontować instalację, która powinna się po 1.5 roku zwrócić. Szkopuł jest taki, że chciałbym się zamknąć z opłatami w 10 000 tys.