Samochód wymaga również specjalistycznej obsługi, na którą nie wszyscy mogą sobie pozwolić nie tylko ze względu na ceny ale też czas. Auto nie spełni też raczej oczekiwań klientów, którzy wymagają wysokiego komfortu i precyzji prowadzenia na asfalcie. Czy jednak rzeczywiście, w przypadku II generacji „Dyskoteki” klienci mają się czego obawiać?

Ten ostatni pozwala sądzić, że w kabinie – zwłaszcza w drugim rzędzie – pasażerowie narzekać mogą na brak miejsca. W rzeczywistości tylną kanapę zamontowano jednak na nadkolach (wyżej niż przednie fotele), dzięki czemu przestrzeń na nogi w tylnej części kabiny jest w zupełności wystarczająca (stąd typowe dla marki podwyższenie dachu za przednimi siedzeniami). W ofercie była też wersja siedmioosobowa (z tylnym zawieszeniem na miechach powietrznych), w której dwa dodatkowe fotele składały się w ściany bagażnika (a ich zagłówki w suficie). Kierowca i pasażer przedniego rzędu muszą się jedynie przyzwyczaić do odsuniętych maksymalnie w stronę drzwi foteli. W codziennej eksploatacji może się to wydawać uciążliwe, ale w terenie możliwość szybkiego wychylenia głowy za okno często okazuje się zbawienna.
Osoby, które miały styczność ze współczesnymi pojazdami klasy SUV za kierownicą Discovery II poczuć się mogą jak w ciężarówce. Auto ma budowę klasyczną dla prawdziwych terenówek – w układzie przeniesienia napędu pracują dwa sztywne mosty (stały napęd 4x4!), elementy zawieszenia przytwierdzono do solidnej ramy. Samochód nie zapewnia więc takiej precyzji prowadzenia jak auta pokroju Toyoty RAV4 ale komfort podróżowania jest zaskakująco wysoki. Zawieszenie potrafi jednak sprawić sporo figli, zwłaszcza jeśli zdecydujemy się na wersję z miechami powietrznymi i systemem stabilizacji nadwozia ACE.

Zła opinia przylgnęła też do pneumatycznego systemu poziomowania tylnej osi wykorzystującego pompę wysokiego ciśnienia i miechy powietrzne. Z czasem szczelność tych ostatnich radykalnie spada, niezbyt trwała jest też sama pompa powietrza. Koszt nowych miechów waha się miedzy 500 a 1000 zł. Używany kompresor – podobnie jak element po regeneracji – kupić można za około 500 zł.

Wśród ofert sprzedaży dominują auta z silnikami wysokoprężnymi 2,5 TDS, które – w zależności od roczników – osiągają między 120 KM a 140 KM. Wbrew swojej nazwie jednostki nie pochodzą do BMW – to – podobnie zresztą, jak silniki benzynowe – konstrukcje własne nieistniejącego już Rovera. Wysokoprężna jednostka ma dość nietypową budowę – pięć cylindrów ogrzewają jedynie cztery świece żarowe. Mimo tego silnik cieszy się całkiem niezłą opinią (rozrząd na łańcuchu), powszechne są jedynie wycieki płynów eksploatacyjnych (z uszczelniacza wałka rozrządu, miski olejowej itd.). W przypadku aut często eksploatowanych w terenie naprawy może jednak wymagać narażona na przegrzanie głowica.
Wielkich problemów natury eksploatacyjnej nie sprawiają też zazwyczaj jednostki benzynowe. Stare, niewysilone konstrukcje pokonują imponujące przebiegi, ale średnie zużycie paliwa – często przekraczające 17 l/100 km - da się we znaki nawet najbogatszym. Dobrym rozwiązaniem okazuje się inwestycja w instalację LPG, trzeba jednak pamiętać, że koszty w przypadku silników V8 są wysokie, a – jeśli zależy nam na zasięgu – auto traci dużo ze swojej funkcjonalności (niemal cały bagażnik zajmuje butla LPG).

W czasie oględzin zwróćmy też szczególną uwagę na stan blacharki. Podobnie jak w poprzedniku największym problemem jest stosunkowo szybko korodująca podłoga. Po zakupie radzimy odżałować parę złotych na konserwację podwozia.





