Pięciodrzwiowy Volkswagen Up! ma identyczne wymiary, jak wersja trzydrzwiowa. Długość nadwozia to tylko 354 cm, szerokość wynosi 164 cm, a wysokość - 149 cm. Oba modele są mocno zbliżone pod względem wyglądu. Główną różnicę stanowi obniżona linia okien w tylnych drzwiach.

Niemieccy inżynierowie dołożyli wszystkich starań, by podróżowanie z tyłu było komfortowe. Wysokość nad tylną kanapą jest tylko o 4 cm mniejsza niż z przodu i to pomimo tego, że tylne siedzenia umieszczono o 7 cm wyżej niż przednie. Celem takiego zabiegu jest poprawa widoczności do przodu.
Obie wersje nadwoziowe są napędzane tymi samymi silnikami. Źródłem napędu jest trzycylindrowa jednostka benzynowa o pojemności 1.0, dostępna w dwóch wariantach mocy: 60 i 75 KM.

Ceny Volkswagena Up! zaczynają się od 31 290 zł. Tyle kosztuje trzydrzwiowe auto z 60-konnym silnikiem w wersji take up!, wyposażone... w zasadzie w nic, bowiem brakuje nawet obrotomierza, a klamki i lusterka są czarne! Lista wyposażenia obejmuje tylko te elementy, bez których nie da się jechać i te, które są wymagane przepisami unijnymi, a więc światła do jazdy dziennej, ABS i ESP oraz sygnalizator niezapięcia pasów (to akurat liczy się podczas testu zderzeniowego Euro NCAP).

Za 2190 zł można dokupić manualną klimatyzację w pakiecie z radiem i dwoma głośnikami. 1480 zł wynosi dopłata do lakieru metalicznego.
Niezależnie od wersji wyposażeniowej dopłata do mocniejszego, 75-konnego silnika to 2300 zł, a do pięciodrzwiowego nadwozia - 1090 zł.

Za samochód w wersji high up! trzeba zapłacić przynajmniej 39 890 zł. W standardzie otrzymamy m.in. manualną klimatyzację, radio, podgrzewane fotele, skórzaną kierownicę, elektrycznie sterowane lusterka, światła przeciwmgielne i 15-calowe alufelgi zamiast 14-calowych felg stalowych.

Up! to najmniejszy i najtańszy model w gamie Volkswagena. Ubogie wyposażenie podstawowych wersji właściwie nie powinno dziwić - taka jest właśnie strategia cenowa niemieckiego producenta. Mimo wszystko, czarne klamki czy lusterka oraz brak obrotomierza cofa nas o jakieś 20 lat wstecz, gdy Polacy kupowali Daewoo Nexie... Całe szczęście, że chociaż zderzaki są zawsze w kolorze nadwozia.





