Kupno samochodu używanego niesie za sobą wiele pułapek. Jedną z nich jest wybór odpowiedniej jednostki napędowej.
Zanim zdecydujemy się na zakup konkretnego pojazdu trzeba wszystko dokładnie przekalkulować. Obecnie przeszło 50 procent fabrycznie nowych pojazdów, jakie trafiają na rynki europejskie ma pod maską silnik wysokoprężny. Nowoczesne diesle kuszą wysoką kulturą pracy, dobrymi osiągami i niskim zużyciem paliwa. Czy jednak to, co przyciąga klientów do salonów sprawdza się również po kilku latach eksploatacji?
Główną zaletą nowoczesnych silników Diesla jest bardzo rozsądne obchodzenie się z paliwem przy zapewnieniu stosunkowo dobrych osiągów. Każdy doładowany diesel dysponuje wysokim maksymalnym momentem obrotowym, co przekłada się na pewną „żwawość” pojazdu. Turbodoładowanie sprawia, że niemal na każdym biegu silnik żwawo reaguje na wciśnięcie gazu, wielu ludzi twierdzi, że nowoczesne diesle są o wiele „elastyczniejsze” niż jednostki benzynowe. W rzeczywistości nie jest to prawdą, bowiem pojęcie „elastyczność” definiuje zdolność do wykonywania pracy w jak najszerszym zakresie prędkości obrotowej. W przypadku jednostek wysokoprężnych maksymalny moment obrotowy uzyskiwany jest nagle i w stosunkowo wąskim zakresie obrotów, więc stosowanie w tym przypadku słowa „elastyczność” jest niezbyt trafne. Dynamiczna jazda nowym dieslem wymaga bowiem zdecydowanie częstszego sięgania do lewarka zmiany biegów, niż ma to miejsce w silnikach benzynowych.
Zanim zdecydujemy się na zakup auta z jednostką wysokoprężną dokładnie zastanówmy się nad sposobem użytkowania naszego przyszłego pojazdu. Największe zalety diesli ujawniają się bowiem w pojazdach, które eksploatowane są głównie na długich trasach. Przy stałej prędkości obrotowej jednostki wysokoprężne zużywają najmniej paliwa, tego typu eksploatacja jest też optymalna z punktu widzenia żywotności silnika.
Niestety wielu ludzi, skuszonych niskim zużyciem paliwa, wybiera dla siebie auta z silnikami wysokoprężnymi, mimo że samochody mają być użytkowanie głównie w mieście. To błąd. Specyfika ruchu miejskiego jest dla nowoczesnego diesla niezwykle „męcząca”. Przejeżdżanie krótkich dystansów sprawia, że silnik rzadko kiedy osiąga temperaturę roboczą (pamiętajmy, że olej nagrzewa się zdecydowanie wolniej niż ciecz chłodząca, której temperaturę kontrolujemy dzięki wskaźnikowi na desce rozdzielczej), co niekorzystnie wpływa na żywotność. To jednak nie wszystko – w ruchu miejskim kierowca często korzysta z dużych przyspieszeń, co oznacza wytężoną pracę turbosprężarki oraz innych, niezwykle drogich w naprawie elementów, jak np. dwumasowe koło zamachowe. To właśnie te dwa elementy – turbosprężarka i koło zamachowe – są obecnie jednymi z najczęściej psujących się podzespołów w samochodach z silnikami wysokoprężnymi a ich naprawa, rzadko kiedy zamyka się w kwocie niższej niż 2,5 tys. zł. Kupując kilkuletnie, używane auto z silnikiem wysokoprężnym trzeba liczyć się z wysokim prawdopodobieństwem wystąpienia takiej usterki.
Na tym jednak nie koniec. Nowoczesne jednostki wysokoprężne wyposażone są w wysokociśnieniowy wtrysk paliwa typu common rail. O ile na zachodzie Europy tego typu rozwiązania rzadko szwankują, o tyle w Polsce, gdzie olej napędowy często produkuje się odbarwiając olej opałowy, usterki wtryskiwaczy w nowoczesnych dieslach to prawdziwa plaga. Niestety, i w tym przypadku nie ma co liczyć na tanią naprawę. Wymiana jednego uszkodzonego wtryskiwacza może kosztować grubo powyżej tysiąca złotych.
Podsumowując – zanim zdecydujemy się na używany samochód z nowoczesnym dieslem pod maską, wszystko dokładnie przekalkulujmy. Jeśli w trasy wyjeżdżać będziemy tylko sporadycznie, a większość czasu auto spędzi wożąc nas pod mieście do pracy, wybór tego rodzaju jednostki napędowej może się okazać strzałem w kolano. Nawet jeśli diesel zużywać będzie na 100 km o dwa litry mniej paliwa niż silnik benzynowy, zakładając, że w ciągu roku przejeżdżać będziemy 15 tys. km, miesięcznie zaoszczędzimy zaledwie 100 zł! Zakładając, że zamierzamy jeździć samochodem przez trzy lata, na dieslu zaoszczędzimy więc 3600 zł. Mniej więcej tyle kosztuje naprawa uszkodzonego koła zamachowego, a to dopiero jedna z wielu kosztownych usterek, których wystąpienie w czasie trzech lat eksploatacji jest wysoce prawdopodobne.
Pamiętajmy również, że samochody z jednostkami wysokoprężnymi wyceniane są w ogłoszeniach drożej niż auta wyposażone w silniki benzynowe. Jest więc bardzo prawdopodobne, że decydując się na zakup diesla, sumarycznie, przez planowany okres eksploatacji, na paliwo i naprawy wydamy więcej, niż w przypadku wolnossącego silnia benzynowego o podobnej mocy.
Porady i rynek






Pozdrawiam użytkowników diesli!!!
kupiłem diesla 2 lata temu
2.5 140 km miał 200 tysięcy przebiegu
zrobiłem 100 tysięcy wymiana oleju +filtry
rozrząd i końcówka drążka
tankowanie na dobrych stacjach
na trasie pali 6-6,3 miasto do 8
jakoś benzyna mnie nie ciągnie
fakt dużo jeżdżę
Wolę auto, które ciągnie w miarę równo ale w zakresie od 2,5 tys do 6,5 tys obr zamiast kopinięcia od 1,8 tys do 3 tys. Porównajcie sami, zakres użyteczny w benzynie 4 tys obr kontra 1,5 tys w dieslu. Nawet ne wspomnę jak wypada przy tym TURBO BENZYNA.
Bardzo ciekawy artykuł, jak dla mnie brakuje tylko informacji o filtrze cząstek stałych (PDF) - kolejny drogi w eksploatacji element. Auta wyposażone w w/w filtr potrafią dać się nieźle we znaki użytkownikom samochodów, jeśli będą one pokonywały głównie krótkie odcinki miejskie.
1.9 TDI 150 KM CZY 2,3V5 TEZ 150 KMzastanawiam sie nad kupnem toledoII ktory silnik bedzie dodam ze robie 20 tys rocznie w cyklu mieszanym(30% miasto)ale glownie chodzi mi o to zeby tym autkiem pojezdzic przynajmniej z 5 lat bez ladowania kilku tys w silnik?
Silnik i skrzynia rewelacja. Jeździłem benzyną Vectra 2,5 litra i zmieniłem - nie ma porównania.
Aha przebieg od nowości 180 tys. km , wymieniłem tylko tarcze hamulcowe z przodu. Te wyniki spalania to przy spokojnej jedździe, na trasie do 120 km. Ostatnio przeleciałem A4 w 20 min. na tempomacie, pusta droga, średnio 150km/h i spalił 7,9 litra!!! Autko waży 1600 kg.
Pozdrawienia dla benzyniaków.
tę Vectre coś nią jeżdził to sobie porównuj z jakimś SDI, znawco:)
Niemcy znaleźli już pieniądze do dziurawego budżetu u ludzi jeżdżących na gnojówce :)
Mam nadzieję że cała unia pójdzie tym tropem i za puszczenie czarnych bąków z rury będą podatki i to wysokie.
Kiepsko się jeździ za rechotami które puszczają łunę czarnego dymu jak chcą przyśpieszyć może rząd zrozumie że dieslowcy muszę płacić za swoje bąki :)
Diesla trzeba zapalić niech pochodzi sobie 5-10minut przed jazdą. Przy gaszeniu go to samo niech się turbina schłodzi i nic się nie będzie dziać z silnikiem.
no to ja ci odpowiem. slyszales o takim czyms jak moment obrotowy? biorac diesla i benzyne z taka sama ilosci koniuszych benzyna jest bez szans. w szczegolnosci im wieksza predkosc tym diesel bedzie mial w przyspieszaniu wieksza przewage po chlopsku ma wiekszy moment na kolach i lepiej radzi sobie z oporem powietrza ;).
nowe diesle - z niezłą kulturą pracy przy nieduzych przebiegach, ale problemy z wytrzymałością - drogie czesci (współczesne diesle są delikatniejsze niz benzyniaki!)
Przejeździłem sporo km w życiu corsą i passatem w dieslu i przy przesiadce do benzyniaka byłem zaskoczony miło. Przyjemność z jazdy (elastyczność, przyjemny - niemęczący na długich trasach) dźwięk silnika i przede wszystkim ryk za sprawą ostrych wałków vteca to coś pięknego ;)
kris: Twoim argumentem za dieslem jest możliwość kupienia kradzionego ON. Najlepiej całe ukradnj - będziesz miał jeszcze taniej. Wstydziłbyś się.
Podziwiam wszystkich którzy tak usilnie bronią swoich klekotów, bo mało pali, bo jest mały,... i to chyba wszystkie zalety ;)))
Ja widzę to tak: ktoś kto kupuje diesla płaci za niego więcej no bo to diesel :)) tym samym rezygnuje z bezpieczenstwa, wygody podróżowania, no bo nie ważne dla stereotypu w co jest wyposażone auto ważne że diesel pod maska :)) i mowa tu teraz starszych autach powiedzmy do kwoty 10 tys złotych.
Ja jestem szczęśliwym posiadaczem Omegi B 3.0 MV6 - tak wiem zaraz ktoś powie masakra pożeracz paliwa :D fakt nie mam gazu w niej ponieważ nie robię sporych przebiegów bo tylko 10-15tys rocznie spalanie trasa 8.5L/100km miasto 12L/100km mieszane !!! 10L/100km !!! silnik V6 wolnossący z automatyczną skrzynią, moc ponad 200 koni mechanicznych 1500 obrotów na minutę przy prędkości 80km/h 2000 przy 100km/100 silnika nie słychać ale gdy potrzeba mocy dociskam i mam ciągnie do 6.5 tys obrotów przykładowo Omega mogła śmiało konkurować z BMW i mercedesem z wyższej półki, na wyposażeniu praktycznie to co potrzebne a nawet więcej, bardzo niedoceniony samochód ale jak Omega to tylko 2,5L albo 3.0L ponieważ jak ktoś bierze taki czołg z 2.0 to i tak spalanie ma takie samo jak 3.0, moc musi być adekwatna do masy, w MV6 mam rozstaw osi 3metry i w każdych warunkach idzie jak przyklejona do drogi, ktoś pewnie powie drogie koszta utrzymania: więc odpowiadam ... z pełnymi zniżkami płace tyle samo co za astrę 1.6 kombi w PZU,(PZU nie polecam dla dużych pojemności) pełne zniżki i koszt około 500zł na rok np. Link 4!!
ceny części tanie i dostępne wszędzie !! moją mam już 3 lata i jedyne co wymieniałem to elementy zawieszenia bo oryginalne już nie wytrzymało polskich dziur i na razie to cały kłopot jaki miałem :D reasumując "stare lepsze a nowe to szajs"
moje następne autko będzie miało silnik niewytężony V8 i założony gaz BRC jeśli chodzi o markę to prawdopodobnie Audi albo jakiś Amerykanin (< prostota budowy silników) Pozdrawiam wszystkich użytkowników oraz miłośników brzmienia V6 & V8 :D
pozdrawiam
A prawda jest taka że dobrych samochodów (czyt. konstruowanych przez inżynierów) już się nie produkuje, teraz księgowi zajmują się wynalazkami dobrymi na krótką metę.
już nie będzie mercedesa W124, Audi 80/100, Toyoty Cariny. Tam były diesle trwałe i robiące duże przebiegi pod 1.000.000 km, a naprawy zamykały się na częściach eksploatacyjnych.
Sam miałem diesle, ale z tych nowych wolę benzynę, fakt przy tankowaniu jest drożej ale to nie tylko tankowanie niestety.
Próbowałem to zrobić z benzyniakiem, silnik 1.4 litra z doładowaniem, autko małe. Przy szybszej jeździe wyciągnął z baku 13.5 litra na dystansie około 120 km/h , średnia prędkość wyszła około 130 km/h.
Trzeci przykład do duży jeep z silnikiem 4,2 litra, chyba coś ponad 200 KM, próbowaliśmy trochę poszaleć, komputer wskazał 28 litrów, średnia prędkość 140 km/h. Oczywiście taką bryką można się toczyć i wtedy można zejść do 10-12 litrów na trasie, tylko że diesel wtedy wyjdzie na 5-6 litra.
Żonie kupiłem benzyniaczka, ale dla siebie tylko dużego mocnego diesla. Marzy mi się jazda takim Audi Q7 z dieslem 5.0 litra, 500KM, 1000 Nm momentu już od 1500 obrotów, setkę robi w 5 s. To musi być frajda, spalanie 10-15 litrów. Benzyniak o takiej mocy musi beczkę paliwa w bagażniku wozić.
Wybór na szczęście należy do nas, pozdrawiam.
Jadą od dołu, aż do góry. Sam mam 5.7 hemi i mi każdy diesel możę skoczyć, a pali 13 w mieście i jest nie do zakatowania.
A turbo - pada jak nic, sławny VW Passat to szelc i w nim pada turbo od wyłączania bez odczekania.
Pozatym cwanaiczki w dieslach- jak w benzynie dasz turbo to każdy diesel może pomażyć o takich osiągach a spalanie nie jest wysokie.
jakd: pomyliłeś się w 2 miejscach, wyliczenia autora są bliższe prawdzie. 15 000 km = 100 * 150 km, zatem 10 PLN oszczędzności * 150 (nie 1500). Może to literówka, bo dalej wyliczasz prawidłowo - wychodzi Ci 1 500 PLN, chociż 10 PLN * 1500 powinno dać 15 000 PLN. Zwróc jednk uwagę, że autor pisze o oszczędnościach miesięcznych, zatem owe 1500 PLN/12 = 125 PLN miesięcznie. Owe 25 PLN różnicy może wynikać z innych cen w dniu pisania tekstu - nie chce mi się sprawdzać ile ON wówczas kosztował. Pozdrawiam.
Domelo: mam przyjemnośc Cię zaskoczyć, dodatkowo nie autem z V8, lecz Mitsubishi Galant 2.0 16V, skrzynia INVEC II (automat 4 biegi). Zmienia na 4-ty bieg już mniej więcej przy 50 (może _minimalnie_ wyżej, musiałbym sprawdzić) i jedzie wg producenta do 210, chociaż i 220 się przytrafiało. Może z górki lekko było ;) Oczywiście nie Polsce, ale w DE - u nas naturalnie nie wolno. Dzieje się tak, gdy przyspiesza się delikatnie, przy mocniejszym wciśnięciu gazu ciągnie sporo wyżej. Na 3-ce mogę się potoczyć od 35 do 170-180, chociaż pod koniec jest już nieco za głośno.
Przy przebiegach 15 000 rocznie, to tylko Diesle! Zastanawiać się można, jak się robi przebiegi do ok. 5 000 km rocznie.
Owszem, nowy Diesel to może być skarbonka. Wymogi UE, które zezwalają tylko na produkcję CR (normy czystości spalin które spełniają tylko silniki z takim zasilaniem) w dodatku wymuszanie dodawania biokomponentów do paliw powoduje, że UE sama wykańcza szybko te silniki. Z drugiej strony, co jest alternatywą do tego Diesla?! Śmieszy mnie zestawianie najnowszych wysilonych Diesli z CR, najlepiej ze starymi 8 zaworowymi benzyniakami, żeby udowodnić, że te drugie są bardziej trwałe.
Okazuje się, ze dla Diesla, alternatywą zaczynają być silniki 1,2, turbodoładowane, o mocach dochodzących do 150 KM. Ile pociągnie taki silnik? 50 000 km zanim się rozleci?
"A prawda jest taka że dobrych samochodów (czyt. konstruowanych przez inżynierów) już się nie produkuje, teraz księgowi zajmują się wynalazkami dobrymi na krótką metę"
Zapewniam Cię że inżynierowie konstruują samochody. Nie spotkałem nigdy księgowego, który umiałby policzyć naprężeń działających na przekładnie czy tarcie na gwincie:)
A wracając do tematu nigdy wiecej benzyny ! Niech żyje Diesel !